piątek, 15 lutego 2013

Fenomen wrozenia

Fenomen wróżenia

Grażyna Lisicka 13.02.2013, czytano 20 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Chyba każdy zastanawiał się kiedyś nad tym, czy dzisiejsi wróżbici posiadają naprawdę tajemnicze moce. Wielu ludzi próbowało dociekać prawdziwości ich pochodzenia czy też magicznej siły.
Niestety, nikt jednoznacznie nie określił, czy siły nadprzyrodzone tego typu naprawdę istnieją. Wielu ludzi deklaruje dzisiaj, że posiadają jakiś magiczny dar, który pozwala im pomagać innym. Zdeklarowane wróżki, które swoją nazwę zaczerpnęły od postaci z najdawniejszych czasów, twierdzą, że potrafią spełniać życzenia oraz odpowiadać na nurtujące pytania ludzi. Wróżka może udzielić odpowiedzi na pytanie, posługując się różnymi rzeczami, metodami i technikami. Tacy ludzie deklarują także możliwość połączenia duchowego ze zmarłymi. Wróżba taka może być zrealizowana w jakimś seansie spirytystycznym. To właśnie takie umiejętności skłaniają dzisiejszych ludzi, którzy twardo i racjonalnie stąpają po ziemi, do skorzystania z usług takiej osoby. Wielu ludzi martwi się o dusze zmarłych, a wróżbici, którzy mają taką wiedzę, mogą pomóc w rozwiązaniu takiej sytuacji. Wracają do przeszłości, pozwalając rozwiązać i zrozumieć na nowo sytuacje, które trapiły i niepokoiły człowieka. Czasami mówi się nawet o uspokojeniu dusz, człowiek może żyć spokojnie w świecie doczesnym.
Jasnowidz jest natomiast osobą, która zajmuje się przepowiadaniem przyszłości. Może również stosować różne techniki i metody do jej określania. Odpowiedzieć może na pytania dotyczące miłości, związków oraz życia. Może stać się doradcą, który ma ukierunkować klienta w sposobie życia oraz powziętych kroków. Bardzo często można spotkać się z tym, że tacy ludzie praktykują używania kart tarot. Ponieważ każdy mniej lub więcej orientuje się, czym one są, stają się dodatkową zachętą do tego, aby chociaż spróbować dowiedzieć się, jak to z bliska wygląda. Żaden jednak czarodziej nie wyjawi swojej tajemnicy, nie zdradzi tajników swojego daru. Potrafią czasami zadziwić nawet najzagorzalszych przeciwników, ale i czasami rozczarować swoich wielbicieli.
To, czy czarodzieje przepowiedzą prawdę i czy wróżba się spełni, i wreszcie czy ludzie w nią uwierzą, zależy tylko od nich samych. Niedowiarków ciężko przekonać do słuszności i prawdziwości takiej praktyki, do czasu, kiedy coś z przepowiedni nie zacznie się przypadkiem sprawdzać. Magia z dnia na dzień zyskuje swoich zwolenników, ale i traci swoich dotychczasowych klientów, którzy znudzeni tym, że nic się nie sprawdza, biorą sprawy w swoje ręce i zaczynają pewnie walczyć sami o swoją przyszłość. Każdy ciekawski może iść i na własnej skórze sprawdzić miejsca, w których przyjmują wróżbici. Posłuchać ich rad i utwierdzić się w swoim mniemaniu bądź zmienić diametralnie swoje zdanie. Taką decyzje pozostawia się każdemu, bez wymuszania jakichkolwiek opinii.

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie

środa, 6 lutego 2013

Tajemnicza ksiega Henocha

Tajemnicza księga Henocha

Krzysztof Dmowski 06.02.2013, czytano 0 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Henoch, jako jeden z niewielu, nie zasłużył na wpisanie do grona świętych kościoła, natomiast jego dzieło nosi jedynie miano apokryfu. Dlaczego nie wpisano Księgi Henocha do kanonu? Bo zawiera opisy podróży kosmicznych.

Nie jest tajemnicą, że z Pisama Świętego zostało usunięte wiele materiału, który dotyczył kosmosu, tak jak równości kobiety i mężczyzny. Księga Henocha zapewne została uznana za mało istotną, żeby ją umieszczać w Pismach. Trudno dziś na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie i każde twierdzenie będzie tylko ideologią.
W Księdze Henocha możemy znaleźć wiele informacji dotyczących dni ostatnich, sądu nad światem. Autor opisuje również zbuntowanych aniołów i ich stosunki z ziemskimi kobietami. Zamieszcza jednak on informacje na temat podróży w różne rejony kosmosu. Według mniemania Henocha, miał on przekazać późniejszym pokoleniom informacje, które dla jemu współczesnych nie byłby zrozumiane. Wielką uwagę zwraca dokładne opisanie położenia planet i wszelkich ciał niebieskich.
Dzieło Henocha poświadczone przez ponad czterdzieści rękopisów, zachowało się w całości jedynie w języku etiopskim. Można jeszcze znaleźć fragmenty w języku greckim, a nawet aramejskim.
Dzisiejsza wersja wielu zapisów jest tylko streszczeniem niegdyś ogromnego woluminu na temat wiedzy astronomicznej, jak również wielu historii. Dostrzeżono w niej wiele nawiązań do ksiąg zamieszczonych w Biblii. Między innymi dzieło porównywalne do proroczej Księgi Daniela.
W tworzeniu ksiąg podobnych do Biblii nie ma nic dziwnego. Wielu ludzi chciało na siebie zwrócić uwagę i jednych doceniano, a o innych nie chciano wiedzieć. Często uznawano doktryny, wcale nie próbując ustalić, jak wiele wspólnego mogą mieć z prawdą, jak uwagi Augustyna o przydomku „święty”.
Na przełomie wieków wydarzyło się wiele tragedii, wymordowano wielu ludzi, nazywając swoje działania w różny sposób i szukając poparcia dla swoich czynów w dziełach literackich. Zawsze liczyła się wyłącznie władza oparta na niedoinformowaniu ludu. Inteligentnym społeczeństwem jest trudno rządzić, a ówcześni najwyraźniej dobrze zdawali sobie z tego sprawę.
Skąd jednak wzięła się tajemna wiedza Henocha? Jeżeli potrafi niemalże idealne określić położenie planet w naszej galaktyce, to najwyraźniej musiał mieć ku temu podstawę i całkowicie możemy wykluczyć przypadek. Można tu zasugerować porwania przez kosmitów, których nie można wykluczyć.

Apokryf jest dziełem o treści religijnej, które nie weszło do kanonu.
Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie

niedziela, 20 stycznia 2013

Integracja Wewnetrznego Dziecka

Integracja Wewnętrznego Dziecka

Katarzyna Pawłowska 18.01.2013, czytano 25 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Integracja Wewnętrznego Dziecka jest bardzo pomocną metodą w pracy nad sobą. Szczególnie osoby wzorcami DDA/DDTR, ale nie tylko one, posiadają w sobie zranione dziecko z róznych okresów życia, ktorego potrzeby zostały zaniedbane, niezaspokojone i których zaspokojenia ono sie domaga.
W swoim artykule pt: „DDA – Najważniejsze problemy, wyzwania i tematy do pracy”,
w podpunkcie o poczuciu własnej wartości pisałam:
„To jest bardzo zadziwiające zjawisko, którego doświadczyłam ja sama i wiele osób z rodzin dysfunkcyjnych – potrzeba bycia kochanym przez rodziców, a zwłaszcza tego rodzica, który kochać nie potrafi, jest tak silna, że wbrew wszelkiej logice i wiedzy cały czas oczekujemy, że w jakiś nieokreślony sposób rodzic, który nigdy  nie okazywał miłości (lub rzadko i dziwacznie okazywał), nagle zacznie to robić. Oczekujemy tego jako dzieci, przez całe dzieciństwo, ale potem ta niezaspokojona potrzeba „rośnie” z nami i cały czas głęboko w nas tkwi niekochane dziecko”.
To tkwiące w nas niekochane dziecko, to właśnie Wewnętrzne Dziecko (WD). Kiedy doznaje ono krzywd w trakcie naszego życia i zostaje z nimi samo, odosobnione i zapomniane, czeka, byśmy je utulili i przyjęli.
Wewnętrzne dziecko umiejscowiłabym w naszej sferze podświadomej, tam gdzie wyparte i przechowywane są wszystkie doznania, emocje, uczucia, kody, wzorce. Najczęściej nie lubimy zaglądać do naszej podświadomości, źle nam się to kojarzy, ponieważ kryją się tam rzeczy i sprawy, do których nie chcemy się przyznać, których nie chcemy pamiętać, o których nie chcemy ani myśleć, ani mówić – ze strachu, wstydu, przerażenia, poniżenia itd.
Nasze wewnętrzne dziecko nie będzie dobrze się tam czuło, w takim otoczeniu i zapomnieniu, dlatego w procesie integracji Wewnętrznego Dziecka zapraszamy je do dialogu, przyjmujemy i akceptujemy, obdarowując tym, czego potrzebuje. Z każdą zintegrowaną postacią wraca do nas nasza odblokowana energia, stajemy się pełniejsi. Mimo iż integracja dotyczy poziomu osobowości i podświadomości, to wracająca energia dopełnia nas na wszystkich poziomach, które są ze sobą połączone.
Integracja wewnętrznego dziecka jest bardzo pomocną metodą w pracy nad sobą, ważnym elementem uwalniania od wzorców DDA/DDTR. Szczególnie osoby z tymi wzorcami, ale nie tylko one, posiadają w sobie zranione dziecko z różnych okresów życia, którego potrzeby zostały zaniedbane, niezaspokojone i których zaspokojenia ono cały czas się domaga.
Jest smutne, tupie nóżką, płacze, złości się lub strzela fochy, a tak naprawdę czeka na naszą miłość, nasze przyjęcie, chce być zauważone. Reakcje osób ze zranionym wewnętrznym dzieckiem są niezrozumiałe dla otoczenia, ale też dla nich samych.
Dorosły już człowiek nie rozumie np.: kto w nim się tak złości na widok mamy? Kto płacze, czy domaga się uwagi i uznania non stop? Kto ciągle namawia do psot, zamiast pomagać myśleć i działać? To wewnętrzne dziecko czekające na uzdrowienie i zintegrowanie.
Dziecko z rożnych okresów życia, w którym doznało krzywdy, traumy, bólu, potrzebuje przyjęcia, akceptacji i miłości. Proces integracji WD jest w istocie procesem przyjmowania samych siebie z różnych okresów, niesieniem sobie pomocy, integrowaniem rozszczepionych części samych siebie. Takie wewnętrzne dzieci czekają na zauważenie. Kiedy zaspokoimy ich potrzeby emocjonalne i zostaną przyjęte i ukochane, nie są już skrzywdzone, stają się częścią nas, prawdziwą i integralną, zaczynają z nami współpracować. Zaopiekuj się sobą tak, jak chciałbyś być zaopiekowany przez rodziców, i tak, jak chce tego twoje wewnętrzne dziecko. Daj sobie miłość ciepłą, czułą, mądrą, taką jakiej potrzebujesz, przecież ty sam wiesz najlepiej, jakiej miłości potrzebujesz.
Twoje wewnętrzne dziecko czeka na miłość, tak jak ty czekasz na miłość swoich rodziców, której ci nie dali takiej, jak potrzebowałeś, nie zaspokoili twoich potrzeb, bo tego nie potrafili i nie nadrobią już tych braków. Jedyną osobą, która może nadrobić te braki, jesteś ty. Zastanów się, czego potrzebujesz – bliskości, bezpieczeństwa, ciepła, przyjęcia? To wszystko możesz sobie podarować w najlepszej jakości. Wewnętrzne dziecko nie musi być samotne, smutne czy odrzucone, w procesie integracji odnajdujemy wszystkie dzieci, dajemy im wsparcie, jakiego potrzebują. To podróż w głąb siebie, która wymaga miłości. Pojęcie wewnętrznego dziecka może brzmieć jak bajka, ale nią nie jest. Przekonujemy się o tym w trakcie kontaktu z wewnętrznym dzieckiem, w trakcie rozmów z nim, bliskości, kiedy zaczynamy rozumieć jego potrzeby, rozumieć przyczyny zachowań, kiedy dajemy mu miłość.
Spotykając się z wewnętrznym dzieckiem, widzimy je w różnym wieku i sytuacjach,
główne pytania, na jakie szukamy odpowiedzi, to: ile ma lat? Jakie jest jego samopoczucie, co przeżywa? Czego od nas potrzebuje, co możemy mu dać, by pomóc?
Bardzo ważne, a wręcz niezbędne dla procesu, jest to, by WD było przekonane o naszym szacunku, życzliwej trosce i gotowości niesienia pomocy, ponieważ to zbuduje zaufanie i przekonanie, że może liczyć na nasze wsparcie, a nie na ocenę i krytykę.

Fragment przykładowej sesji na integrację Wewnętrznego Dziecka:
M: Jak się czasami mylę w wieku 5-6 lat z czytaniem, że sobie nie poradzę, takie skrajności. W tym wieku nie trzeba umieć czytać
Kasia: Nie trzeba jasne. Ja nie czytałam w ogóle w tym wieku, dukałam literki
M: Zresztą nawet później można się mylić, nie zauważyć literki czy coś
Kasia: Ok to tam się zaczął mechanizm
M: Tak to wtedy nie chciałem czytać
Kasia: Chcesz odzyskać to wewnętrzne dziecko, odblokować
M: Chciałem ale dla siebie, nie dla nich. Tak chce
Kasia: Słusznie, że dla siebie :) To zaproś do rozmowy tego małego Marcinka 5-6 letniego
M: Zapraszam go, idzie
Kasia: On od ciebie chcę i potrzebuje usłyszeć, że ma prawo do pomyłek, nie musi być doskonały
M: On ma mniej niż 6 lat
Kasia: ok
M: Wcześniej się nie bał jeszcze. On się boi, że będzie biedakiem, bo się pomylił
Kasia: Ach rozumiem
M: ...że będzie głupi i na studia go nie przyjmą
Kasia: Ale bycie biedakiem nie zależy od tego czy się myli w literkach czy nie. Nie zależy też od mądrości tak na prawdę. A ty studiujesz?
M: Już nie
Kasia: Ale studiowałeś
M: Tak
Ja: I co?
M: Skończyłem 3 lata i przerwałem
Kasia: Co się stało?
M: Trochę zawaliłem nawet nie tyle z nauką co bardziej sprawy organizacyjne
Kasia: Popatrz teraz ten mały Marcinek w tobie, niezintegrowany, który wierzy że jest głupi, że mu się nie uda "przyblokował". Mimo iż nie ma racji co do swoich/twoich możliwości :) bo byłeś na studiach i mogłeś je skończyć
M: Terminy olałem
Kasia: No jasne, bo przecież nie wierzyłeś, że się uda
M: Tak to było najgorsze, że miałem oceny ok
Kasia: Czyli co sam dążyłeś do upadku, zawalenia
M: Ale nie pojechałem na jakieś praktyki - studiowałem geografie, dużo zajęć typu wycieczki. Ten Marcin z dzieciństwa
Kasia: Teraz masz możliwość porozmawiać z małym Marcinkiem opowiedz mu, że się mylił, że jest mądry, że się rozwija, że byłeś na studiach
M: On jakby czeka na śmierć, poważnie tak w wieku 89 lat
Kasia: Ale żyjesz
M: On się jeszcze wzmacnia
Kasia: Wróć do tego 5-6 letniego z nim trzeba rozmawiać
M: Tak mam go
Kasia: Zaprosiłeś go do rozmowy, pogadajcie o studiach, o tym, że wolno i można się mylić, popełniać błędy i jak ważne one są w procesie uczenia. Tylko dzięki pomyłkom możemy się uczyć, iść dalej, rozumieć jak działać. Kochasz tego małego Marcinka, który nie wierzy w siebie i się boi?
M: Tak
Kasia: To niech on to poczuje, spraw by miłość od ciebie popłynęła do niego. Miłość go wzmocni, doda sil i wiary, a resztę ty mu wytłumaczysz
M: On jakby wzrasta robi się duży
Kasia: Od miłości?
M: ….i zrozumienia
Kasia: Super
M: Jakby dorasta i jest mną teraz
Kasia: I jak on/ty się czuje teraz ?
M: Ok to ten Marcin 5-6 lat
Kasia: Czy zrozumiał, że może się mylić, popełniać błędy
M: Tak
Kasia: Czujesz się z nim zintegrowany, że go przyjąłeś?
M: Jest w porządku
Kasia: Czy Marcinek chcę coś powiedzieć jeszcze?
M: Dziękuje mi mówi i Tobie
Kasia Prozę bardzo Marcinku, pozdrawiam ciebie
M: Teraz ten troszkę starszy (…)

Zanim rozpoczęłam pracę z duszą, ale także już w trakcie niej, wielokrotnie integrowałam wewnętrzne dziecko, czy wewnętrzne postacie. To były bardzo różne postacie z różnych okresów życia, rożne sytuacje, w których je spotykałam. Różnie się czuły i różnie wyglądały rozmowy z nimi, spotkania oraz sposób pomagania im, gdyż każda z tych postaci miała inne przeżycia. Zawsze jednak istniał wspólny element łączący je wszystkie – chodziło o przyjęcie i zrozumienie części siebie, odzyskanie energii i zintegrowanie się z samym sobą, z „kawałkiem” nas, którego wcześniej nie chcieliśmy widzieć, do którego nie chcieliśmy się przyznać albo którego po prostu nie zauważaliśmy, zakładając, że nie istnieje. Otoczenie miłością, troską, cierpliwością i uwagą wypartej części siebie, tak aby ośmielić „ja” do pokazania się, dialogu, zaufania i ponownego scalenia.
To jest niezbędne dla procesu integracji, by WD było przekonane o naszym szacunku, życzliwej trosce i gotowości niesienia pomocy, bo tylko wtedy otworzy się przed nami
http://NikodemMarszalek.pl

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie