niedziela, 30 września 2012

Kalabasz- zdrowe remedium

Kalabasz - zdrowe remedium

Włodzimierz Buliński 23.09.2012, czytano 20 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Czy poprzez modyfikację naszego otoczenia, można wpłynąć na poprawę zdrowia? Sposób działania podaje nam sztuka Feng Shui, gdzie oprócz pewnych modyfikacji otoczenia, posługujemy sie tak zwanymi remediami.
Kalabasz – „zdrowe remedium”.
kalabaszWśród remediów Feng Shui spotykamy często tak zwany calabash, czyli zdrewniały owoc tykwy, znanej pod nazwą łacińską, jako Lagenaria siceraria oraz pod nazwą potoczną, jako tykwa zwyczajna lub butelkowa. Tą drugą nazwę zawdzięcza ona specyficznemu kształtowi, który przypomina właśnie butelkę.  Jak się za chwilę okaże, kształt ten jest bardzo istotny i takie właśnie tykwy mają zastosowanie w Feng Shui jako remedium, które ma stanowić antidotum na energię, która lubi przynosić zastoje oraz choroby.
 Kalabasz jest od dawna stosowany przez mistrzów Feng Shui, jako remedium a swoje zastosowanie znalazł również wśród starożytnych chińskich lekarzy, którzy trzymali w nim leki i przeróżne mikstury. Ponoć roślina ta wytwarza również swoiste biopole, korzystne dla człowieka, dlatego często jest stawiany również w sypialniach, obok łóżka.
Aby wyjaśnić, dlaczego kalabasz znalazł swoje zastosowanie, jako remedium w Feng Shui, trzeba sięgnąć do źródeł, czyli do Yi Jing.
Starożytne chińskie teksty mówią o mędrcu Fu Xi, który wnikliwie analizował otaczający go świat, obserwując zjawiska zachodzące na niebie i ziemi. Do tych celów określił osiem podstawowych energii, które sterują tym, co się dzieje wokół nas. Określamy je tak zwanymi  trygramami i zapisujemy graficznie w postaci trzech linii, jedna nad drugą (przerywane i ciągłe). Każda z tych energii ma swoje właściwości i w zależności od pewnych odcinków czasu, może objawiać swoje złe lub dobre cechy.
Jedną z nich jest tak zwana gwiazda oznaczona liczbą dwa (Ziemia), przyporządkowana do trygramu KUN, która w aktualnym okresie czasu, wykazuje więcej złych, niż dobrych cech.
KUN
To właśnie sprawczyni wszelkiego rodzaju zastojów i chorób.  Jeśli chodzi o zdrowie, to najczęściej przyczynia się do problemów związanych z układem pokarmowym, rozrodczym, moczowym i immunologicznym.

DUIAntidotum stanowi gwiazda sześć (Metal), przyporządkowana do trygramu DUI. Jeśli przyjrzymy się różnicy miedzy tymi dwoma trygramami, to zauważymy, że drugi powstał poprzez zmianę linii dolnej i środkowej.

Taka zamiana w Feng Shui nazywana jest, jako Tian Yi, czyli Niebiański Doktor. Możemy zatem powiedzieć, że trygram DUI leczy trygram KUN.
Co wspólnego z tym ma tykwa, czyli nasz kalabasz?
Trygram DUI ma bardzo wiele znaczeń i między innymi symbolizuje zrywanie wiszącego owocu. Ponadto tykwa posiada wyraźne dwa brzuszki imitujące dwie linie ciągłe (Yang) i wylot imitujący linię przerywaną (Yin). Jak widać, kształt owocu też nie jest przypadkowy. Ma też zazwyczaj kolor złotożółty, reprezentujący aspekt Metalu.
Na podstawie tych cech, kalabasz ma zastosowanie w zabezpieczaniu nas przed działaniem energii KUN.
inż. Włodzimierz Buliński
konsultant Feng Shui i Ba Zi, Practitioner FSRC Canada
http://fengshuiwlade.com

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na niehttp/czarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

Dojrzalosc w prawie przyciagania

Dojrzałość w prawie przyciągania

Anna Zgierska 19.09.2012, czytano 43 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Ostatnio bardzo modne stało się praktykowanie wielokrotnie już opisywanego prawa przyciągania. Zdarza się jednak, że ono nie tyle, że nie działa, a przynosi odwrotne do zamierzonych skutki.
Wiele osób liczy na cuda spadające z nieba, wyłączając z procesu kreacji własne działanie. Pomysłowość, oddziaływanie fizyczne są niezbędne, jeżeli cokolwiek ma się ziścić i ukształtować. W prawie przyciągania najważniejsza jest dojrzałość rozumiana jako gotowość do przyjęcia obiektu pragnień. Prawo przyciągania mówi - proś o to, co chcesz, a będzie Ci to dane.
Co składa się na ową gotowość?
Gotowość nierozerwalnie wiąże się z otwartością. Kiedy chcesz, a tak naprawdę boisz się - wykluczasz możliwość realizacji tego marzenia. Bóg, kosmos, jakbyś nie nazwał tej twórczej siły, zawsze chce Ci dać to, czego pragniesz. Jest to naturalne prawo dostępne każdemu. W przyciąganiu przeszkadzać może wiele lęków, wyobrażeń, struktur, które kształtowały się i ugruntowały na przestrzeni lat. Nawet gdy wytrwale prosisz i wizualizujesz obiekt swych pragnień, możesz mieć poczucie odwlekania lub dostajesz coś zupełnie odbiegającego od ideału.
Dlatego spytaj siebie:
- Czy jestem już gotowy, aby w moim życiu pojawiło się to, o czym tak usilnie myślę? Co mi przeszkadza w realizacji tego marzenia?
Kluczem do sukcesu jest doświadczanie w wizualizacji takich stanów emocjonalnych, jakie pojawiłyby się przy rzeczywistym spełnieniu danego marzenia. Ciągle myślisz o pracy? O nowym, upragnionym przedmiocie? Zacznij wyobrażać sobie i zwyczajnie czuć, że już pracujesz, że ta praca właśnie przyszła do Ciebie. Czy naprawdę jej chcesz, czy naprawdę czujesz się pewnie i dojrzale, aby się w niej odnaleźć?
Do każdego celu prowadzi odpowiednia ścieżka, na którą składa się budowanie i odkrywanie własnych kompetencji i możliwości. Uskarżanie się, że kreacja nie działa, nie ma większego sensu, ponieważ umacnia postawę - nie udało mi się, ciągle jest to samo. Potrzebujesz cierpliwości, ale i dojrzałości, aby mieć to co rzeczywiście chcesz. Musisz odkryć narzędzia, możliwości, cechy potrzebne do realizacji marzeń, ale i również do utrzymania tego stanu rzeczy. To nie jest tak, że nic u Ciebie nie działa. Nie działa jedynie naturalność i przepływ energii - Twoje lęki i opory blokujące przyjście sukcesu. Najcześciej dzieje się więc tak, że otrzymujesz efekt w postaci Twojego pragnienia oraz mieszanki niepewności, niskiej samooceny i niegodności. Dlatego realnie nie jest tak pięknie, jakby mogło się wydawać. Bóg chce Ci dać wszystko, co jest dobre i korzystne dla Twojego rozwoju i innych. Najważniejsze jednak pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć, to: czy chcesz przyjąć do swojego życia to, o co prosisz?
Aby wykreować to, czego potrzebujesz/pragniesz, powinieneś:
- wiedzieć, o co ci chodzi i czego chcesz;
- znać wszystkie za i przeciw danego celu;
- wiedzieć, po co jest mi to coś potrzebne;
- dopuścić do siebie pozytywne odczucia - poczuj się właśnie tak, jakbyś już to wszystko miał;
- czuć się godnym i wartościowym, aby móc daną rzecz, sytuację przyjąć do swojego życia;
- znać konsekwencje posiadania, doświadczania tego marzenia;
- być skupionym na pozytywach;
- znać swoje możliwości i kompetencje;
- mieć świadomość, co możesz robić z daną rzeczą lub jak się czuć, zachowywać w danej sytuacji.
Anna Zgierska, psycholog, ezoteryk

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na niehttp/czarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

niedziela, 23 września 2012

O sensie doswiadczania porazki

O sensie doświadczania porażki

Anna Zgierska 18.09.2012, czytano 50 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Ludzie, którzy jedynie raz próbowali i odeszli od swojego zamierzenia, często przegrywają. Musisz się sprawdzić w wielu dziedzinach zanim określisz swój sens oraz pracę życia. To naturalne, że po drodze czekają Ciebie próby i błędy.
Jedną z najlepszych strategii jakie możesz podjąć reagując na błędy i porażki jest próba akceptacji. Im więcej akceptacji tym więcej otwartości na coś lepszego. Gdy zdarzy Ci się doświadczyć straty, upadku, czegoś nieprzyjemnego w skutkach - podziękuj, że Bóg już teraz ma dla Ciebie coś lepszego i za to, że możesz tego doświadczyć. Prawdziwą umiejętnością bogatej osoby jest wyciaganie wniosków i efektywne uczenie się na doświadczeniach. Porażka może stanowić źródło inspiracji, pozwala bowiem wyeliminować takie zachowania oraz sposób myślenia, który zaprowadził do sytuacji bez wyjścia. Najczęściej zakładasz, że po porażce nie czeka Cię nic lepszego, że to już koniec. Bardzo często jest tak, że rezygnacja z czegoś, zburzenie fundamentów jest bolesne, ale i potrzebne do stworzenia nowego świata. Taka optymistyczna i ufna postawa w bezpieczną przyszłość, bywa niejednokrotnie trudna do osiągnięcia, ale jest napewno opłacalna. W przypadku utraty czegoś ważnego, upadku firmy, utraty związku, możesz rozwiązać każdą sytuację metodycznie. Umiejętność rozwiązywania problemów, twórcze podejście do swojego życia stanowi klucz do sukcesu. Nikt kto nie działa elastycznie, nie potrafi ponownie szukać i pracować nad sobą nie wyjdzie z problemu, którego doświadcza.
Krok pierwszy to analiza wszystkich za i przeciw danej sytuacji, która ma bądź też miała miejsce. Pozwoli Ci to opracować bilans zysków oraz strat. Podejrzewam, że w przypadku upadku lub doświadczenia porażki, straty będą stosunkowo wyższe. To powinno stanowić wystarczajacy bodziec do podjęcia działań w kierunku zmian. W takim razie, skoro było tak źle i tak niedobrze - Czy opłaca Ci się pozostawać w takiej samej sytuacji? Czego nauczyłeś się dzięki tym wydarzeniom? Co Ci dała poprzednia praca, związek? Czego się nauczyłeś, aby móc iść dalej?
Drugim krokiem jest uświadomienie sobie i rozpisanie nowych potencjalnych możliwości, uwzględniajac zyski z sytuacji poprzedniej. Co możesz osiągnąć dzięki nowym zdolnościom, umiejętnościom? A może zyskałeś bogate doświadczenie, dzięki któremu nie wpakujesz się w podobne kłopoty? Być może zdobyłeś cenne informacje, którymi zechcesz się podzielić w postaci swojej twórczości? Wielcy ludzie również uczyli się na swoim doświadczeniu. Gdy coś im się nie udawało, szukali ponownie, budowali swój zamek  - tym razem na zdrowszych fundamentach.
Trzeci krok to uświadomienie sobie i wdrażanie w życie nowych rozwiązań oraz sposobów działania. Co mogę zrobić, aby było mi lepiej? Co teraz mogę wybrać? Co zyskałem na przestrzeni lat? Jak mogę już teraz działać efektywniej? Porażki mogą wiele nauczyć, ale i również sprowadzić do całkowitej rezygnacji oraz smutku. System motywacyjny wykształca się już od najmłodszych lat, warto zadbać o jego rozwój w każdym wieku i bez względu na osiągnięcia. Sens doświadczania porażki jest całkiem prosty. Bez porażek niemożliwa byłaby nauka oraz budowanie świadomości otaczajacego świata. Od Ciebie zależy jak potraktujesz porażkę - czy jako dodatkową motywację do zmian czy ogranicznik Twojego rozwoju.

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   2   Głosuj na nie

Dojrzalosc w prawie przyciagania

Dojrzałość w prawie przyciągania

Anna Zgierska 19.09.2012, czytano 25 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Ostatnio bardzo modne stało się praktykowanie wielokrotnie już opisywanego prawa przyciągania. Zdarza się jednak, że ono nie tyle, że nie działa, a przynosi odwrotne do zamierzonych skutkow.
Wiele osób liczy na cuda spadające z nieba, wyłączając z procesu kreacji własne działanie. Pomysłowość, oddziaływanie fizyczne są niezbędne, jeżeli cokolwiek ma się ziścić i ukształtować. W prawie przyciągania najważniejsza jest dojrzałość rozumiana jako gotowość do przyjęcia obiektu pragnień. Prawo przyciągania mówi - proś o to, co chcesz, a będzie Ci to dane.
Co składa się na ową gotowość?
Gotowość nierozerwalnie wiąże się z otwartością. Kiedy chcesz, a tak naprawdę boisz się - wykluczasz możliwość realizacji tego marzenia. Bóg, kosmos, jakbyś nie nazwał tej twórczej siły, zawsze chce Ci dać to, czego pragniesz. Jest to naturalne prawo dostępne każdemu. W przyciąganiu przeszkadzać może wiele lęków, wyobrażeń, struktur, które kształtowały się i ugruntowały na przestrzeni lat. Nawet gdy wytrwale prosisz i wizualizujesz obiekt swych pragnień, możesz mieć poczucie odwlekania lub dostajesz coś zupełnie odbiegającego od ideału.
Dlatego spytaj siebie:
- Czy jestem już gotowy, aby w moim życiu pojawiło się to, o czym tak usilnie myślę? Co mi przeszkadza w realizacji tego marzenia?
Kluczem do sukcesu jest doświadczanie w wizualizacji takich stanów emocjonalnych, jakie pojawiłyby się przy rzeczywistym spełnieniu danego marzenia. Ciągle myślisz o pracy? O nowym, upragnionym przedmiocie? Zacznij wyobrażać sobie i zwyczajnie czuć, że już pracujesz, że ta praca właśnie przyszła do Ciebie. Czy naprawdę jej chcesz, czy naprawdę czujesz się pewnie i dojrzale, aby się w niej odnaleźć?
Do każdego celu prowadzi odpowiednia ścieżka, na którą składa się budowanie i odkrywanie własnych kompetencji i możliwości. Uskarżanie się, że kreacja nie działa, nie ma większego sensu, ponieważ umacnia postawę - nie udało mi się, ciągle jest to samo. Potrzebujesz cierpliwości, ale i dojrzałości, aby mieć to co rzeczywiście chcesz. Musisz odkryć narzędzia, możliwości, cechy potrzebne do realizacji marzeń, ale i również do utrzymania tego stanu rzeczy. To nie jest tak, że nic u Ciebie nie działa. Nie działa jedynie naturalność i przepływ energii - Twoje lęki i opory blokujące przyjście sukcesu. Najcześciej dzieje się więc tak, że otrzymujesz efekt w postaci Twojego pragnienia oraz mieszanki niepewności, niskiej samooceny i niegodności. Dlatego realnie nie jest tak pięknie, jakby mogło się wydawać. Bóg chce Ci dać wszystko, co jest dobre i korzystne dla Twojego rozwoju i innych. Najważniejsze jednak pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć, to: czy chcesz przyjąć do swojego życia to, o co prosisz?
Aby wykreować to, czego potrzebujesz/pragniesz, powinieneś:
- wiedzieć, o co ci chodzi i czego chcesz;
- znać wszystkie za i przeciw danego celu;
- wiedzieć, po co jest mi to coś potrzebne;
- dopuścić do siebie pozytywne odczucia - poczuj się właśnie tak, jakbyś już to wszystko miał;
- czuć się godnym i wartościowym, aby móc daną rzecz, sytuację przyjąć do swojego życia;
- znać konsekwencje posiadania, doświadczania tego marzenia;
- być skupionym na pozytywach;
- znać swoje możliwości i kompetencje;
- mieć świadomość, co możesz robić z daną rzeczą lub jak się czuć, zachowywać w danej sytuacji.
Anna Zgierska, psycholog, ezoteryk

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie


piątek, 14 września 2012

Myslec sercem

Mysleć sercem

Danuta Wachowska 27.08.2012, czytano 42 razy, pobrano kod HTML 4 razy, komentarzy 0.
Mamy do dyspozycji różne formy myślenia. Który z nich wybierzemy, to zależy od naszej woli. Warto poznać je wszystkie, aby dokonać właściwego wyboru.


To, inaczej mówiąc, odczuwać przestrzeń, w której żyjemy  poprzez uczucia. Jesteśmy jednością i wszystko wokół nam wskazuje, co się dzieje w naszym wnętrzu i czego potrzebujemy.
Umysł, to biologiczny komputer, który działa na podstawie wgranych do niego programów podświadomych. Jest jedynie ich odtwarzaczem, pokazującym jakie programy są ogólnie wyświetlane. To ściema życia a nie prawdziwa egzystencja.
Niestety nosimy taki program wyższości rozumu nad uczuciami i to on nas blokuje przed odkryciem prawdy. Może tak być, gdy chodzi o umysł intuicyjny a nie genetyczny. To on jest wyższy od wszystkich pozostałych. Umysł genetyczny można nazwać umysłem niższym lub umysłem ciała.
Aby dojść do intuicyjnych odbiorów, należy najpierw nauczyć się myśleć sercem, czyli odbierać świat poprzez uczucia, jakie w danej chwili odczuwamy. Nasze serce dobrze odbiera co jest dla nas dobre a co niekoniecznie. Ono robi właściwą selekcję i wystarczy wsłuchać się w głos serca, aby dokonać wyboru.
Gdy wybieramy coś pożytecznego dla nas np.: spotkanie z ciekawą osobą, to serce jest pełne radości na samą myśl o spotkaniu.  Natomiast gdy mamy pójść na rozprawę sądową, to serce czuje smutek lub podenerwowanie tym faktem. Nie jest szczęśliwe na takie spotkanie. Ono odróżnia co jest dobre dla nas a co nam nie służy.
Takie same uczucia towarzyszą każdej sprawie, tylko wystarczy zaobserwować. Być świadkiem wydarzeń a nie przeżywać je. Kiedy z wielkim bólem serca  chodzimy do pracy, to znak, że  serce nie jest z tej pracy zadowolone. Trzeba by zapytać czy ta praca jest dla nas właściwa? Z głębi nas przyjdzie odpowiedź. Może los szykuje nam inne rozwiązanie i lepszą pracę.
Czasem ciąży nam jakiś związek koleżeński czy partnerski i wówczas dobrze będzie zapytać siebie czy mamy go zakończyć czy coś jest do przebaczenia. Podobne zdarzenia będą się objawiać w związku z zakupami towarów. Przechodząc koło sklepu  mamy czasem niepohamowaną chęć wejść i okazuje się, że jest towar, którego poszukujemy.
Myśląc sercem powinniśmy go kupić, gdyż los go nam zesłał. Natomiast umysł genetyczny będzie analizował, czy nie za drogi towar, a może nie w tym miesiącu, bo wiele mam wydatków itd. Inaczej mówiąc umysł niższy zrobi wszystko aby zignorować podszepty serca. Okaże się, że za miesiąc tego towaru już nie ma, a nam jest bardzo potrzebny.
Czasem jest tak, że ktoś nas zaprasza na ciekawe spotkanie a my już mamy ułożony plan przez ego osobowość i nie chcemy go burzyć. Ten podszept serca zignorujemy i nie skorzystamy z nadarzającej się okazji poznać interesujące zagadnienia a może ciekawych ludzi?
To przestrzeń wysyła do nas własne sygnały i tylko sercem je odbierzemy lub intuicją. Umysł genetyczny będzie je ignorował, gdyż on uważa swoje ego – programy za bardzo ważne. To jest ściema stworzona przez twórców kosmicznych tych programów. Oni już odchodzą z naszej przestrzeni wraz z ich manipulacyjnymi wzorcami. Co pozostanie istocie, kiedy kurczowo będzie się trzymać staroci? Być może ciągle będzie jeździć starą Syreną 105.
Zawsze bądźmy gotowi i otwarci na to, co niebo nam zsyła, gdyż ono lepiej widzi i wie, co dla nas dobre. My będąc tu na ziemi nie jesteśmy świadomi powiązań energetycznych jakie istnieją w przestrzeni i dlatego wybory niższego umysłu są obwarowane przymusem i analizą wydarzeń.
Poza umysłem serca jest wyższy umysł, kiedy istota ma kontakt ze swoją Jaźnią i w każdej chwili może się z nią skontaktować. Uzyskuje w ten sposób odpowiedzi na zadawane pytania. Takich istot jest niestety „garstka”, którzy mają stały kontakt ze swoim wyższym Ja. To ono ich prowadzi i podpowiada co mają zrobić w danej chwili, gdy odbiór serca jest trudny do odczytania np.: napaść, katastrofa.
Myśleć sercem, to mieć stale go otwarte a oczy zamknięte na osądy i analizy ego. Serce będzie dobrze służyć i poprzez uczucia wskazywać co do nas  pasuje a co nie koniecznie. Myśleć sercem, to być obserwatorem siebie i przestrzeni wokół, aby móc odbierać sygnały  z zewnątrz i przetwarzać je na własne odczucia.
Ten sposób odbioru świata jest preferowany na nowe czasy, gdyż wchodzimy w wyższą gęstość czwartego wymiaru. Umysł genetyczny będzie coraz mniej przydatny i dla twardogłowych może zostać pomieszany lub wykasowany. Programy genetycznego umysłu już są po części odcięte od ich źródła i przestaną działać. Kto się nie przełączy na nowe myślenie,  to pozostanie z niczym.
Warto tą informację odebrać sercem i zobaczyć co ono nam podpowiada. Oczywiście, że każdy ma prawo własnego wyboru i mamy to uszanować.
Myśleć sercem, to być nowoczesnym człowiekiem, wgranym w nowe czasy. Wszystko, co najlepsze będzie dane od przestrzeni na wyciągniecie ręki dla tych istot, które myślą sercem i posługują się intuicją.
Ten artykuł napisałam jak wiele innych z odbioru intuicyjnego, choć na początku miałam opory, bo nie wiedziałam o co w usłyszanym tytule chodzi. Niestety z oporu powstała pustka a ze zgody popłynęły te słowa. Na końcu były łzy szczęścia, bo sama się czegoś nowego nauczyłam i zrozumiałam.  Dziękuję przestrzeni za prowadzenie
Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na niehttp/czarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

poniedziałek, 10 września 2012

Upokarzanie

Upokarzanie

Danuta Wachowska 09.09.2012, czytano 31 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Pycha i pokora jak dwoje dzieci na huśtawce, ciagle zmieniają pozycje.Raz na górze a raz na dole w ciagłym tańcu zamieniają się. A jak wygląda taka zabawa u dorosłych?
Gdy w człowieku wzrasta pycha, wówczas przychodzi czas na jej zrównoważenie. Często przejawia się to jako upokarzanie przez innych lub samoupokarzanie. Wytworzony ból przynosi równowagę w ciałach subtelnych człowieka i doprowadza do zdrowia fizycznego i psychicznego.
Gdy brakuje tego aspektu równowagi, wówczas ciało zaczyna chorować, gdyż zakłócenia w ciałach subtelnych odbijają się na ciele fizycznym w postaci chorób. Zastanawiało mnie często dlaczego notoryczni alkoholicy nie chorują, mimo przebywania w niekorzystnych dla zdrowia warunkach. Otóż pewnie dlatego, że alkoholik  sam leczy swoją pychę, przez samoupokarzanie.
Ciała subtelne zostają przywrócone do równowagi i nie projektują choroby. To samo dotyczy innych uzależnień jakim są: narkomania czy pracoholizm. To system ukrytego samo – upokarzania, które wybrała na dane życie dusza.
Często zdarza się tak, jak pisze Łazariew w swoich książkach, że kobieta z dużą pychą musi być upokarzana przez „dobrego męża”, poprzez zdradę. Mąż w ten sposób leczy swoją żonę.  Pycha zawsze upada bardzo nisko a czasem chce poleżeć w błocie, co czasem zdarza się alkoholikom.
Osądzanie tych sytuacji powiększa problem, który i tak jest ogromny. Pycha jest największym zakłóceniem w życiu człowieka. Potrzebuje uzdrowienia, poprzez upokarzanie. Biopole  w naturalny sposób dąży do samoregulacji, aby zapanowała równowaga.
By utrzymać ster w żaglówce, sternik stale musi kontrolować przechyły. Podobnie jest w naszym biopolu. To ono zarządza przechyłami i doprowadza do równowagi balans energii. Gdy nie zdoła utrzymać steru, to następuje śmierć ciała.
Ponieważ ten proces zachodzi w ciałach subtelnych, dlatego jest on nie widzialny. Poprzez problemy z ciałem  fizycznym i emocjonalnym, możemy dostrzec w jakim etapie regulacji w danej chwili znajduje się organizm.
Leczenie pychy przez upokarzanie jest procesem wymuszonym odgórnie. Ale możemy naprawić swoje błędy poprzez pokorę i samouzdrawianie. Trudno jest dostrzec w sobie samemu pychę, gdyż ego skrzętnie ten fakt kamufluje. Pod płaszczykiem sukcesu i rywalizacji, ego dąży do bycia najlepszym.
Ten pęd jest celowo wywoływany w szkołach aby naprowadzać dzieci  na cel działania ego. Pogoń za sukcesem pociąga za sobą rywalizację i walkę. Współzawodnictwo w szkole, pracy i sporcie ma bezwzględny charakter. Indoktrynacja rozpoczyna się już w szkole podstawowej aby istota mogła całe życie walczyć o sukces.
Jeśli człowiek w porę nie dostrzeże manipulacji, to wpadnie w pułapkę pychy, którą sam wytworzył. Efektem będzie ruina i zawalenie stabilnych struktur rodzinnych, biznesowych czy innych, celem samoregulacji biopola. Wszechświat jest tak zbudowany, że wszystko dzieje się  za pomocą energii, która sama dąży do równowagi lub  śmierci struktury.
Tym sposobem błędy przeszłości są naprawiane  a człowiek może powrócić do zdrowia i zacząć nowe życie. Rozpoznanie własnej pychy pozwoli ją wcześniej uzdrowić i uniknąć upokorzenia. Nie każdy człowiek chce się do tego przyznać, gdyż uważa, że bycie lepszym od innych jest słusznym celem.
W takim przypadku upokarzanie jest konieczne, gdyż naprowadza istotę na właściwy cel. Pycha polega na tym, że służymy swemu ego a poniżamy Boga, który jest w nas. Aktorzy, którzy grają nam te bolesne role są po to, aby pokazać nam problem do uzdrowienia.
Upokorzenie to forma leczenia wypaczonej psychiki, aby powróciła do równowagi. To psychoterapia we własnym zakresie. Jest przełożeniem wartości ego na Boga. To powrót do boskości.
Na pewnym poziomie wszyscy jesteśmy równi a zwłaszcza  w piątej gęstości i nikt nie jest lepszy ani gorszy. Ten poziom jedności powoli zbliża się do ziemi i będziemy musieli się w nim odnaleźć. Zniknie upokarzanie, gdyż miłość i współczucie zajmą miejsce pychy. Prostota jest drogą wyzwolenia z ego i życiem zgodnie z prawami natury.
Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na niehttp/czarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

Jak Odnalezc Szczescie?

Jak Odnaleźć Szczęście?

Aleksander Pawłowski 29.04.2011, czytano 613 razy, pobrano kod HTML 3 razy, komentarzy 0.
Pewnie w to nie uwierzysz, ale tak naprawdę Twoje szczęście jest zawsze przy Tobie!

Zawsze!

Jedyny problem jest taki, że Ty sam musisz po nie sięgnąć, a zazwyczaj nie wiesz jak to zrobić.

child__s_light_by_bigbadbuttbomb
Twoje Myśli, Tworzą Twoją Rzeczywistość, te słowa przyjąłem już dawno za prawdziwe, jeśli nie najprawdziwsze i Tobie też polecam tak zrobić!
Do człowieka w każdej sekundzie docierają miliony bodźców, dlatego trudno jest kontrolować swoje myśli w każdej chwili. Na szczęście jest coś takiego jak uczucia.
Skąd się biorą? Uczucia są wynikiem pewnej grupy myśli.
Tak więc dużo prościej, łatwiej i skuteczniej będzie Ci kontrolować swój Nastrój! Jeśli zmienisz swój nastrój na pozytywny, automatycznie Twoje myśli zaczną się do niego dostosowywać. Jak zmienić swój nastrój? Każdy ma dla siebie jakiś najlepszy sposób. Na mnie najbardziej działa pozytywna muzyka.
Pamiętaj, że masz władzę nad sobą i swoimi myślami, oraz przede wszystkim uczuciami. Tak więc szczęście masz w sobie od dawna, tylko aby je dostrzec, najpierw musisz pozbyć się ze swojej głowy wszystkich ‘śmieci’!
Wyrzuć, odrzuć, zapomnij o wszystkim, co jest złe, niedobre i przywołuje niemiłe wspomnienia.
Zacznij w każdej sytuacji, w jakiej się znajdziesz, dopatrywać się jej dobrej strony.
Skończ narzekać!
Zacznij chwalić i dostrzegać to, co piękne!
Poprzez takie drobne zmiany zachowań, odnajdziesz to, co utracone. Odnajdziesz siebie i będziesz już zawsze szczęśliwy.
Ludzie szukają szczęścia na zewnątrz siebie. Kupują nowe rzeczy, coraz droższe i ładniejsze, szukają lepszych partnerów, ale to wszystko niczego Ci nie da, dopóki nie będziesz szczęśliwy sam ze sobą.
Życie to tylko kolejne lekcje, które dostaje każdy z nas. Jednak różnicę zobaczysz dopiero, jeśli z tych lekcji czegoś się nauczysz i przestaniesz powtarzać swoje błędy!
Pozdrawiam
Aleksander Pawłowski
http://www.uwolnijumysl.pl

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na takhttp/czarymaryhokuspopkusmisiu99.blogspot.com

wtorek, 4 września 2012

Z pamietnika terapeutki-moj pierwszy raz z afirmacjami

Z pamiętnika terapeutki – mój pierwszy raz z afirmacjami

Akademia Coachingu Naturalnego REIS (Ewa Życińska) 04.09.2012, czytano 32 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Moja przygoda z afirmacjami rozpoczęła się ok. 2004 roku. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się, że jest takie narzędzie, zwane afirmacjami, które pozwala zapanować nad własnymi myślami. Jak to? To nad myślami można zapanować? To był dla mnie szok. Przecież one sobie po prostu płyną.
Raz przychodzą pogodne myśli, kiedy indziej smutne. One po prostu są takie, jakie są.
Takie były moje ówczesne przekonania na temat myśli. Owszem, słyszałam o pozytywnym myśleniu, rozpoczynaniu dnia od uśmiechu do lustra, ale nigdy nawet nie spróbowałam. Aż do momentu, kiedy w moje ręce dostała się książka Luizy Hay „Możesz uzdrowić swoje życie”. Pamiętam, że przeczytałam ją jednym tchem i od razu nabrałam przekonania, że wszystko, co tam jest napisane, od razu da się wcielić w życie. Jakie to proste!
I … to był największy grzech, jaki można było popełnić, w stosunku do swoich własnych myśli. Szybko okazało się, że jest to ponad moje siły. Czytając w kółko afirmacje, które kończyły poszczególne rozdziały książki (bardzo przypadły mi do gustu!), szybko się przekonałam, że „cudowne uzdrowienie” działa tylko w momencie czytania. Było cudownie, radośnie, lekko … do momentu, kiedy trzeba było wrócić do codziennych zajęć. A wtedy wszystko wracało do normy.
„Coś jest nie tak.” – pomyślałam i sięgnęłam po raz drugi po tą samą książkę, tym razem czytając ją wolno, wybrane fragmenty, a przy tym zastanawiając się nad swoim życiem.
Pierwszą sprawą, na którą zwróciłam uwagę, był silny opór, który miałam podczas czytania niektórych fragmentów i głośnego wypowiadania wybranych zdań. Objawiał się on przede wszystkim silnym ściśnięciem gardła, aż do bólu. Po prostu słowa nie były w stanie wydostać się na zewnątrz. W mojej głowie zapaliło się pierwsze światełko. „Skąd to jest?” – pytałam samą siebie i powtarzałam swoją pierwszą, świadomie zastosowaną, afirmację: „Uwalniam się od wszelkiego oporu”.
Drugą sprawą, która zaprzątnęła moją głowę, było odkrycie, że cokolwiek się dzieje w moim życiu, jest odpowiedzią na jakąś wewnętrzną potrzebę. To była kolejna rewolucja  w moim myśleniu.
To jak to? Kiedy zaczepia mnie jakiś pijak na ulicy, to znaczy, że ja tego potrzebuję? A kiedy dostaję ochrzan od mojej dyrektorki, to też jest odpowiedź na moją wewnętrzną potrzebę? Nie do końca to rozumiałam, ale postanowiłam zaryzykować. Nadarzyła się ku temu okazja. W tamtym czasie pracowałam w banku i miałam pewnego klienta, który zachowywał się w stosunku do mnie grubiańsko, wulgarnie i lekceważąco. Po kilku spotkaniach z nim doszło do tego, że zaczęłam się go panicznie bać. Jego zachowanie napawało mnie niezrozumiałym lękiem. W ramach eksperymentu, zaczęłam w drodze do pracy powtarzać sobie taką afirmację: „Ja Ewa uwalniam się od potrzeby spotykania ludzi nieżyczliwych, wulgarnych i agresywnych.” Po kilku dniach, podczas obsługi mojego znienawidzonego klienta, ten nagle powiedział: „Pani Ewo, muszę Pani coś powiedzieć. Niech się Pani nie pogniewa, ale kiedyś Pani „nie trawiłem”. A teraz dochodzę do wniosku, że fajna z Pani kobieta.” Od tamtego czasu tenże Pan kłania mi się już z odległości kilku metrów i nigdy nie usłyszałam już z jego ust żadnego słowa, które mogłoby mnie urazić. Przestali mnie też zaczepiać pijaczkowie na ulicy. Ale to był dopiero początek …..
Dzisiaj nie budzi już we mnie oburzenia, ani nawet zdziwienia, fakt, że można zmienić swoje życie stosując afirmacje. Trzeba jednak zrozumieć, czym one są i jak je stosować, aby nie zrobić sobie krzywdy. Podczas terapii uczę pacjentów zasad stosowania afirmacji, tłumaczę, jak powstają przekonania w naszych głowach i jak „przyciągają” one różne doświadczenia w życiu. Pomagam dobrać pacjentom odpowiednie słowa, aby wpłynąć na zmianę myślenia, a co za tym idzie, również na zmianę jakości życia.
Ewa Maria Życińska
Trener, doradca rozwoju osobistego i zawodowego, terapeuta
www.ewamariazycinska.eu


Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie

Z pamietnika terapeutki-ewolucja zasad pisania afirmacji

Z pamiętnika terapeutki – ewolucja zasad pisania afirmacji

Ewa Życińska 04.09.2012, czytano 27 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Jak pisać afirmacje? Są jakies zasady? Otóż są. Ja przetestowałam je na własnej skórze. Przez lata zasady pisania afirmacji przeszły pewną ewolucję, aż w końcu znalazłam właściwą formę.
Afirmacja według „Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Władysława Kopalińskiego oznacza potwierdzenie, zgodę, uznanie, aprobatę.
W psychologii pojęcie to dotyczy zazwyczaj zdań wpływających na poziom samoakceptacji i polega na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby. „Afirmacja jako psychotechnikawykorzystuje mechanizm autosugestii i medytacji w celu wzmacniania poczucia akceptacji u osoby ją stosującej.”
W ezoteryce afirmacja dotyczy odpowiednio sformułowanych zdań wpływających na ludzką świadomość subiektywną a związanych bezpośrednio z m.in. poziomem samoakceptacji. „W pozytywnym aspekcie afirmacja polega na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej lub innej osoby, co prowadzi do identyfikacji z ich treścią. W aspekcie negatywnym afirmacje mogą być stosowane do wprowadzania negatywnych wartości w życie danej osoby.”
No właśnie afirmacja może być pozytywna i negatywna. To każda myśl, która pojawia się w głowie, bez względu na to, czy pomyślałam ją świadomie, czy powstała samoczynnie na skutek jakiejś emocji, wydarzenia, którego jestem świadkiem lub czynności, którą akurat wykonuję. W taki sposób rozumiem pojęcie afirmacji dzisiaj.  A kiedy dodatkowo wierzę, że każde słowo „staje się ciałem”, tym bardziej dążę do tego, aby moje afirmacje były jak najbardziej pozytywne i służyły mojemu życiu do jego budowania, a nie niszczenia.
 Jak stosować afirmacje?
 Ogólne zasady są następujące:
1)      w 1-szej osobie l.poj., z użyciem słowa „Ja” i własnego imienia,
2)      w czasie teraźniejszym, bez „gdybania”,
3)      nie używamy słowa „nie”, bo podświadomość nie zauważa tego słowa,
4)      piszemy: codziennie, przez minimum 21 dni, minimum 10 razy przez pół godziny,
5)      obserwujemy reakcje naszej podświadomości: jakie myśli się pojawiają, uczucia i odczucia w ciele,
6)      przestrzegamy schematu: najpierw oczyszczamy podświadomość ze starych programów, dopiero potem „wkładamy” nowe programy.
Kiedyś przeczytałam gdzieś, że afirmacje najlepiej pisać w trzech osobach, ponieważ  pisząc „Ja Ewa …” wyrażam swoją własną wolę, „Ty Ewo…” – tak mówią do mnie rodzice, przyjaciele, znajomi, nauczyciele, „Ona Ewa ….” – a tak mówią ludzie „za moimi plecami”. Moja podświadomość słucha tych wszystkich trzech zwrotów na co dzień i wszystkie trzy do niej docierają i pozostawiają jakieś ślady. I rzeczywiście przez długi okres czasu pisałam afirmacje w trzech osobach. Czy to działało? Trudno mi teraz z całą pewnością na to pytanie odpowiedzieć. Jedno wiem na pewno: coś się działo.
Był też taki czas, kiedy nie pisałam swojego imienia, bo jakoś mi nie pasowało do kontekstu całego zdania.  Zamiast „Ewy” używałam „Niunia”, bo tak kiedyś mówił do mnie tata i bardzo mi się to „imię” podobało.
Pracując z  afirmacjami skrupulatnie zapisywałam myśli, które pojawiały się w mojej głowie, ale szybko zauważyłam, że reakcje podświadomości na pisane afirmacje zajmują znacznie więcej miejsca w zeszycie niż same afirmacje. Powstawały całe dzienniki. Zrezygnowałam, bo doszłam do wniosku, że moja cwana podświadomość próbuje czymś mnie zająć, żeby tylko nie uczyć się nowego. No właśnie, skąd ta niechęć mojej podświadomości do zmiany myślenia?
Dzisiaj sądzę, że moim podstawowym błędem było zaniedbanie 6 punktu, tzn. chciałam szybko zmienić swoje życie na lepsze i od razu serwowałam swojej podświadomości afirmacje zawierające nowy program. Podczas gdy ona nie przyjmowała ich, bo wciąż tkwiła w starych ograniczeniach.
Teraz, pracując z podświadomością za pomocą afirmacji, wiem, że mam działać według pewnego planu. Jego ogólny zarys wygląda następująco:
1)      uwolnij się od tego, co cię blokuje,
2)      wybacz sobie i innym wszystkie błędy i przewinienia,
3)      uświadom sobie, w jakim jesteś punkcie i zaakceptuj to,
4)      zaprogramuj się na nowo.
Praca z afirmacjami uczy cierpliwości. Stosując powyższy schemat
 - łatwiej kontrolujesz moment, w którym jesteś podczas pracy nad sobą,
 - łatwiej zauważasz, gdy coś się dzieje, zmienia,
 - pilnujesz się, jakich słów użyć w afirmacjach, bo nie każde książkowe sformułowanie jest dla ciebie odpowiednie,
 - nie wymuszasz na sobie zmian, one po prostu następują.
Ewa Maria Życińska
Trener, doradca rozwoju osobistego i zawodowego, terapeuta
www.ewamariazycinska.eu


Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie