czwartek, 31 maja 2012

Czy mozliwe beda podroze w czasie?

Czy możliwe będą podróże w czasie?

Krzysztof Dmowski 31.05.2012, czytano 7 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Temat podróży w czasie fascynuje wiele osób i pisarze fantaści oraz wytwórnie filmowe zarabiają na swoich ideach mnóstwo pieniędzy. W fikcji nie bierze się pod uwagę możliwe-niemożliwe. Tak po prostu jest i nie ma żadnego paradoksu.

Zakładając, że kiedykolwiek możliwe będą podróże w czasie, z poznanych materiałów i ścisłego przekonania o paradoksie czasu, najdrobniejsza zmiana w przeszłości mogłaby doprowadzić do tego, że osoba przenosząca się do tyłu poza datę swojego urodzenia mogłaby jednocześnie przestać istnieć, gdyby tylko poruszyła jeden kamień — zupełnie zmienić linię czasu. Dlaczego? Dlatego, że na tym kamieniu mógł usiąść jakiś pra, pra, pradziad tego człowieka i tu spotkać swoją wybrankę. Ten sam kamień w tym miejscu mógł rykoszetem odbić nabój, który trafiłby jakiegoś rywala. I byle drobnostka mogłaby mieć tak wielkie znaczenie, że przez sam ten fakt podróże w czasie do tyłu raczej pozbawione byłby sensu.
Całą wiedzę zakładamy na cudzych opiniach do dziś aktualnych. Co więcej, nie da się ich zbadać i stwierdzić, czy faktycznie jakiś podróżnik w czasie przestałby istnieć w tamtej rzeczywistości, gdyby cokolwiek zmienił — mógłby nie istnieć w świecie, z którego przybył.
Nauka nie potwierdza takiej możliwości, żeby coś takiego jak podróż w czasie mogła być w ogóle możliwa. Przede wszystkim ten przeszły czas musiałby istnieć i funkcjonować, czyli nigdy się nie skończyć. Kolejną sprawą są przeciążenia. Według różnych teorii, żeby cofnąć się w czasie, należałoby zbudować maszynę, która pokona prędkość światła o kilka albo o kilkanaście, czy kilkaset razy i nie ważne, czy jest to pojazd, czy stożek, który się obraca. Przy prędkości startu i zatrzymania następuje takie samo przeciążenie, którego człowiek nie jest w stanie przeżyć.
Czym innym zupełnie jest mowa o równoległych światach, bo bardziej realna, gdyż tu wystarczy tylko zdematerializować swoje ciało i zmaterializować je ponownie, co według pewnych twierdzeń można osiągnąć z poziomu umysłu, ale z drugiej strony tu jest również paradoks, bo jeżeli ktoś taki stan osiągnie, to po co ma się gdziekolwiek przenosić?

Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie

wtorek, 29 maja 2012

Cykl doswiadczania w terapii Gestalt cz.II

Cykl doświadczania w terapii Gestalt cz.II

Mateusz Grygiel 29.05.2012, czytano 13 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Każdy cykl doświadczania, zwany też cyklem kontaktu czy cyklem samoregulacji, można podzielić na fazy. Poszczególne fazy cyklu kontaktu przedstawione są poniżej.
·  Wrażenie związane z pobudzeniem to ogólne doznanie, które wyłania się  spośród wielu doznań cielesnych w danym momencie. Bodziec może dochodzić zarówno z wnętrza, jak i z otoczenia osoby (Kepner, 1991; Sills i in. 1999). Doznawanie pobudzenia to wszystkie surowe dane z receptorów, których organizm nie różnicuje (Kepner, 1991).
·  Tworzenie figury to zebranie doznań w jedną znaczącą całość. Figura zawiera znaczenie wrażeń ze względu na potrzebę i kontakt ze środowiskiem. Jeśli jest to możliwe, jednostka próbuje nazwać rozpoznaną figurę (Kepner, 1991; Sills  i in. 1999). Niemniej jednak, istotą jest samo doznanie, a nie słowne określenie figury. Inaczej mówiąc, figura to wrażenie, które wyróżnia się swoją żywością  i energią (Kepner, 1991).
·  Mobilizacja jest przypływem energii lub zainteresowania, które wprawia figurę w ruch. W tej fazie osoba decyduje też, co chce robić (Kepner, 1991; Sills i in. 1999). Jest to przygotowanie fizycznego podłoża do działania, poprzez osiągnięcie stanu gotowości, przygotowanie wsparcia dla swojej działalności i zgromadzenie zapasu energii (Kepner, 1991). Jak pisze Victor Chu (1993) organizm musi mieć motywację, by zbliżyć się do otoczenia.
·  Działanie z kolei, to pewne zachowanie czy ruch doprowadzający do kontaktu. Człowiek wprowadza swoje zamierzenia w życie (Kepner, 1991; Sills  i in. 1999). Poprzez działanie człowiek przekracza granicę między organizmem a otoczeniem (Kepner, 1991).
·  Kontakt stanowi wyjście naprzeciw potrzebie i faktyczne domknięcie figury. Wówczas wszystko inne staje się tłem (Kepner, 1991; Sills i in. 1999). Jak pisał Perls, kontakt to uświadomienie sobie nowego obiektu i zachowanie nakierowane na ów obiekt, jeśli jest on możliwy do zasymilowania lub jego odrzucenie, jeśli nie nadaje się on do asymilacji (za: Kepner, 1991). Inaczej mówiąc, skuteczny kontakt, zaspokaja potrzebę (Chu, 1993). Kontakt zachodzi na granicy między „ja” a środowiskiem (Kepner, 1991).
· Część psychoterapeutów Gestalt wyróżnia także fazę asymilacji – fizycznego  i psychicznego domknięcia, ulgi i zadowolenia. Jest to faza powtórnej oceny czy działanie było skuteczne czy nie (Sills i in. 1999).
·  Ostania faza to wycofanie i rozpad figury. Dana osoba traci już zainteresowanie daną potrzebą i daje sobie możliwość na stworzenie nowej (Kepner, 1991; Sills i in. 1999).
Mateusz Grygiel
Psycholog Gdynia, psychoterapeuta. Prowadzi terapię indywidualną i terapię par.

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   1   Głosuj na niehttp/czarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

Cykl doswiadczania w terapii Gestalt cz,I

Cykl doświadczania w terapii Gestalt cz.I

Mateusz Grygiel 29.05.2012, czytano 12 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Psychoterapia Gestalt zakłada, że najważniejszym aspektem ludzkiego funkcjonowania jest interakcja czy też kontakt ze środowiskiem w celu zaspokojenia potrzeb jednostki.
Proces ten zachodzi na zasadzie tworzenia się figur, które wzbudzają w nas pewne zainteresowanie i niejako zmuszają do zachowań prowadzących do zaspokojenia owych potrzeb i ma on przebieg fazowy. Innymi słowy, całe otoczenie, w którym funkcjonujemy jest tłem, to natomiast, co w danej chwili jest najważniejsze, staje się figurą i wysuwa się na pierwszy plan w polu naszej uwagi (Kepner, 1991; Ginger, 2004). Ponadto, ludzie mają naturalną skłonność do domykania swoich figur, bez względu na to, czy są to myśli, uczucia, doświadczenia, czy działania. Zazwyczaj, gdy skończy się jedno działanie, jesteśmy gotowi do kolejnej akcji (Passons, 1985; Sills i in., 1999).
Jednakże, gdy cykl doświadczenia, zwany też cyklem kontaktu, nie jest w pełni zakończony (a zatem dana potrzeba nie jest zaspokojona) dochodzi do poczucia pewnej wewnętrznej presji do domknięcia figury – jest  to tzw. efekt Zeigarnik. Presja ta może mieć funkcję mobilizującą lub też może leżeć u podłoża silnego napięcia, które nierzadko przekształca się w nerwicę (Ginger, 2004). Obserwacja praktyczna sugeruje istnienie pewnych podstawowych, stałych procesów pojawiających się w określonym porządku  w kontakcie ze środowiskiem (Kepner, 1991).
Na potrzeby pracy psychoterapeuty Gestalt z drugim człowiekiem, ważną obserwacją był fakt, iż cykl doświadczania we wszystkich przypadkach przebiega bardzo podobnie, choć jego treść i czas trwania mogą być bardzo różne (Kepner, 1991; Sills i in., 1999).
Mateusz Grygiel
Psycholog Gdynia, psychoterapeuta. Prowadzi terapię indywidualną i terapię par.

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   1   Głosuj na nie

poniedziałek, 28 maja 2012

Milosc jako moc stworcza wszechswiata

Miłość jako moc stwórcza wszechświata

Danuta Wachowska 28.05.2012, czytano 20 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Strach odchodzi z naszej pięknej Ziemi, aby na to miejsce wpłynęła miłość od Stwórcy wszechświata. Warto pomóc tej miłości się rozprzestrzeniać w kosmosie i naszych rodzinach.

Miłość jako moc stwórcza
Gdy dwa serca połączymy, to powstanie płomień miłości, który jest w stanie tworzyć i czynić wielkie dzieła. W tym zespoleniu jest korekta i dyscyplina, aby nie doszło do rozprężenia energii miłości i jej wycieku na zewnątrz. Dlatego zakochane pary bardzo łatwo ulegają wzajemnym wpływom.
Jest to dobra cecha, która buduje nowy wzorzec  związku jedności  dwóch serc. W miłości nie może być oskarżeń czy karania, gdyż to świadczy o rozprężeniu wzajemnych relacji i spojrzeniu na drugiego człowieka z pozycji osądu, a nie jednego celu. Rozproszenie osłabia, a skupienie wzmacnia.
Osąd i niskie emocje, jak: nienawiść, zazdrość, niechęć, uraza, pożądanie czy chciwość, niszczą strukturę każdego związku. To wrogowie miłości. Natomiast miłość wypływająca z wnętrza  człowieka jest bezpośrednim łącznikiem z boską miłością. Dlatego taka miłość bez pożądania jest zasadą twórczą wszechświata. Bóg tylko tworzy swoje dzieła poprzez ludzkie serca.
Tam, gdzie istnieje miłość między partnerami, przychodzą na świat dzieci. Jeśli nie ma miłości w związku, dzieci przyjść nie mogą do rodziny, gdyż jest to wbrew stwórczej zasadzie wszechświata. Dzieci są pierwszym, naturalnym dziełem twórczej miłości.
Następnym etapem twórczości są dzieła rąk ludzkich, przez które przepływa stwórcza miłość Boga. Żadna twórczość nie może przyjść do nas z zewnątrz, jedynie może wypływać przez nas od Stwórcy.
To samo dzieje się z dobrem, które rozprzestrzenia się z wnętrza na zewnętrzny, widzialny świat. Ludzie, którzy mają kontakty ze swoim wewnętrznym światem poprzez medytację czy modlitwę, łatwiej osiągają  spokojne życie.
Spokój to dobro, które wypływa z charakteru człowieka. To dobro pozwala wytrwać w najtrudniejszych  sytuacjach. Zazwyczaj jest tak, że ludzie dobrzy są krzywdzeni, ponieważ nie bronią się i nie atakują jak inni.
Prawo miłości powoduje, że osoba krzywdzona w rzeczywistości jest błogosławiona, gdy nie reaguje agresywnie. Jest taka mądrość, że: „niesprawiedliwość, jakiej dokonuję wobec innych, czynię wobec siebie i ona wraca do mnie”. Takie są prawa miłości.
W obecnym czasie żyją ludzie pełni miłości i dobroci, których zło nie dotyka. Ono się tylko od nich odbija i wraca do nadawcy. Tak żyje słynna Anastazja oraz wiele innych mało znanych ludzi, których miłość jest tak wielka, że potrafi być tarczą ochronną.
W tym aspekcie przejawia się jeszcze wyższa zasada stwórcza Boga, którego nic dotknąć nie zdoła. Nikt Boga zabić nie może! Żadnej krzywdy uczynić też Bogu nie zdoła. Światło miłości jest w stanie odepchnąć wszelką ciemność.
Dobra cecha w człowieku to aktywność Boga w nim. To sam Stwórca chroni go i stwarza wszelkie dobra dla takiego człowieka. Przepływ boskiej miłości poznajemy po tym, że ona służy innym ludziom, nie tylko wyłącznie sobie.
Każda twórczość wynikająca z boskiej miłości – jest służeniem innym ludziom.
Zasada odtwórcza – jest służeniem sobie.
Moc miłości w człowieku, to przejaw MOCY Boga  w nim. Tej mocy nie da się kupić ani samemu stworzyć. Ta moc jedynie może się przebić przez serce i wypłynąć na zewnątrz. Wszystko co wpływa do nas, pochodzi z zewnątrz i jest zasadą odtwórczą, służącą sobie.
Gdyby na świecie było więcej ludzi dobrych o otwartych sercach dla innych, to moc miłości stworzyłaby inny, lepszy świat niż obecny. Dlatego też co chwilę oferowane są zbiorowe medytacje, aby wzmocnić potęgę miłości na Ziemi. W ten sposób możemy stworzyć lepsze warunki do życia na planecie dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla 1% światowej władzy.
Władza żyje tylko dla siebie  i w ogóle nie troszczy się ani nie dzieli z innymi! Widać teraz, jak stara władza we wszystkich hierarchiach upada. Konflikt pomiędzy samą władzą zaczyna rozwalać stare struktury od środka. Tak dzieje się w światowej polityce i religii.
Ostatnie doniesienia z Watykanu o zdradzie długoletniego kamerdynera papieży  świadczą, że ta struktura zaczyna się rozpadać. Nie było w niej miłości, a jedynie zastraszanie ludzi Bogiem i piekłem.
Wszystko, co jest zbudowane na lęku i zastraszaniu ludzi, musi w obecnym czasie odejść. To energia rozpadu i śmierci!
„Miłość buduje a niezgoda rujnuje” – tak brzmią słowa mądrej przypowieści.
To, co oparte na strachu, musi być zastąpione nową strukturą, pełną miłości i współpracy. Boska zasada stwórcza wypełnia naszą planetę i przeciwnicy miłości odchodzą z wielkim hukiem.
Stwórcy nowego, dobrego świata wypełnionego miłością boską, zajmą już niebawem wakaty po starej strukturze władzy. Siły ciemności muszą odejść, aby zrobić miejsce dla światła i miłości. Nikt już dłużej nie będzie nas straszył Bogiem i piekłem, bo taki bóg nie istnieje ze swoim piekłem!
Jest tylko miłość, która tworzy dobro dla wszystkich i ona zastąpi stary świat i stworzy nowy, na innych zasadach. Pomóżmy przyjść miłości poprzez wysyłanie własnej ze swojego wnętrza w czasie medytacji czy czystej modlitwy. Pomocne mogą być słowa afirmacji: „Jam jest spokój i miłość wewnątrz mnie” – powtarzane jak najczęściej i z miłością.
Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   1   Głosuj na nieczarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

Czwarty wymiar

Czwarty Wymiar

MoniQe 28.05.2012, czytano 11 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Gdy jest się młodym, każdy człowiek i każde zdarzenie wydają się wyjątkowe. Z wiekiem uświadamiamy sobie w coraz większym stopniu powtarzalność i podobieństwo tego, co nas spotyka. W rezultacie doznajemy mniej radości i zaskoczeń, ale też i mniej rozczarowań, niż w młodych latach.      A. Einstein

Wielki świat snów, obłudnej wielkości
Błądzę w przestrzeniach mej świadomości
Utkwiłam w jednym z grzechów pożądania
Z czarnej otchłani duszę mą wyłania

Opadłam na dnie z miękkiego puchu
W czwartym wymiarze stoję bez ruchu
Wytężam wzrok, zaczynam wołania
I czuję żar żądzy, żar pożądania

Wyciągam ręce chwytając pył złoty
Już pełne kieszenie magicznej tęsknoty
Lecz na wskroś przecina mój brak umiaru
Ognisty promień czwartego wymiaru






 czarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

czwartek, 24 maja 2012

Ja i TY-energia serca.Kojaca medytacja serca.

Ja i Ty – energia serca. Kojąca medytacja serca.

Światło życia 04.04.2012, czytano 183 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 1.
Jesteśmy związani z Ziemią, po której stąpamy i z Niebem, pod którym żyjemy. Jesteśmy połączeni ze swoim ciałem, emocjami i umysłem poprzez system czakr i kanałów energetycznych. W naszym życiu jest jednak jeszcze jeden bardzo ważny związek – ten z drugim człowiekiem.
Pośrodku Twojej klatki piersiowej, pulsuje jasne zielone światło. Jest ciepłe i łagodne, jak słońce przeświecające przez pierwsze wiosenne liście. Czujesz je z każdym oddechem. Słyszysz je w szumie swojej krwi. To brama przez, którą wpuszczasz innych do swojego życia – bez względu na to, co po sobie pozostawią. To Twoje serce.

Na poziomie energetycznym centrum serca jest czymś absolutnie niezwykłym. To środek układu, w którym wszystkie siły idealnie się równoważą, archetyp najdoskonalszej harmonii. By niższe energie mogły dostąpić oświecenia – muszą przemienić się w ogniu serca, wypalającym ograniczenia ego: samolubność, strach, chęć zemsty. By wyższe mogły zstąpić i zamanifestować się w formie fizycznej – w sercu muszą nabrać zakorzenienia w świecie emocji, wyzbyć się charakterystycznej dla czystych idei sfery abstrakcji.
Serce gromadzi nasze uczucia z całego życia. To stąd na kształt subtelnych świetlistych nici wypromieniowują połączenia z innymi ludźmi: rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi, wszystkimi miłościami i kochankami, z małżonkami i własnymi dziećmi… W zależności od tego jakie te relacje są, nasze serce może być czystym zielonym źródłem, albo smutną, ciemną pustynią, do której nic i nikt nie chce i nie może się już nawet dostać. W dzisiejszych czasach ignorowanie uczuć, cynizm, infantylizowanie miłości jako czegoś, co nie przystoi pewnym osobom jest na porządku dziennym.
Zamykamy swoje serca, bojąc się, że świat dookoła czyha tylko, by je zranić. Nie wybaczamy krzywd, lecz szukamy zemsty, by wyeliminować możliwość powtórzenia się zranień. Nie kochamy, bo jest to oznaką słabości. Tylko kiedy zrozumiemy, że takie myślenie jest jedynie iluzją przedkładaną nam przez nasze ego, czyli niższą jaźń, możemy dostąpić uzdrowienia energią miłości. Nie wierzę, że wśród osób, czytających ten tekst jest choć jedna, która nie chciałaby doświadczyć tego cudu. To pragnienie zakorzenione głęboko w ludzkiej naturze. Nie wstydźmy się go i nie bójmy się podjąć ryzyka – bez niego nigdy nic nie zyskamy. By tak się jednak stało musimy uczynić jeden bardzo ważny krok i niezmiernie istotne, by jego podjęcie było świadome i poparte potężną wolą dokonania zmian w swoim życiu. Musimy zdecydować się na wybaczenie.
Każdy z nas przeżywa w życiu rozczarowania. Innymi – tym jak potoczyła się relacja, jakie cechy przed nami ukrywali, tym, że nas zranili. Sobą – że poniósł nas gniew, że nie byliśmy dość dobrzy, że nie starczyło siły, czy odwagi. To normalne. Nie umiemy jednak w większości przypadków przepracować tych emocji – rodzi się brak wybaczenia, który z kolei przygniata serce. Odzwierciedla to nawet nasz język, który żadnej innej części ciała nie poświęca tyle uwagi w kontekście uczuć. Możemy mieć „złamane serce”, kiedy czujemy się bardzo zranieni (i rzeczywiście, czasami czakra serca sprawia wrażenie jakby pękła na dwie części, albo jakby przechodziła przez nią wielka rysa!). Można nam zadać „cios w samo serce”, a nawet wbić w nie nóż. „Serce nas boli”, albo „kraje się nam” na myśl o krzywdzie, której nie możemy zapobiec – zwłaszcza, gdy cierpi „człowiek o złotym sercu”, a my sami mamy je na dłoni. Dlaczego nie brzuch, noga, wątroba, nerka? Przecież kiedy się złościmy „żółć nas zalewa”, a z nerwów boli żołądek. Ano dlatego, że żołądek, czy wątroba tkwią na poziomie splotu słonecznego, czyli ciągłej walki i na tę walkę są nastawione, brak wybaczenia to z tego punktu widzenia coś najzupełniej naturalnego. Serce zaś dąży do harmonii i zgody ze wszystkim, co żyje. Jeśli chcemy się wznieść wyżej - spróbujmy wzbudzić tę harmonię także w sobie. Zanurzmy się w uzdrawiającym świetle medytacji serca!
Usiądź wygodnie i odetchnij głęboko trzy razy. Nabieraj powietrze nosem, a wypuszczaj ustami: powoli, jak przez słomkę. Obserwuj swoje oddechy, bądź przez chwilę skupiony tylko na nich i doskonale ich świadomy. Wyobraź sobie, że Twoją klatkę piersiową z przodu i z tyłu otacza soczyście zielone lub złote światło. Zobacz jak z każdym oddechem wciągasz ten blask do swoich płuc i poprzez krwioobieg do każdej komórki swojego ciała. Wydychasz natomiast czarne smoliste obłoki negatywnej energii, bólu i strachu, które zdążyły się zadomowić w Twoim sercu, te zaś natychmiast znikają bez śladu. Zakończ tę wizualizację dopiero wtedy, gdy poczujesz, lub zobaczysz oczyma swojej duszy, że całe Twoje serce na wskroś przepełnione zostało tym oczyszczającym światłem. Teraz pomyśl o wszystkich tych, którzy Cię skrzywdzili i którym trudno Ci wybaczyć: nadopiekuńczej mamie, rozpieszczonej siostrze, pierwszej dziewczynie, byłym mężu, synu, który przestał Cię odwiedzać… Zobacz ich tak jakby stali tuż przed Tobą i do każdego z osobna powiedz:
Wybaczam Ci całe zło, które mi wyrządziłeś, tak, by przemieniło się w dobro.
Wybaczam sobie, że dopuściłem do tej sytuacji.
Wybaczam sobie, że wyrządziłem Ci krzywdę.
Po każdym kolejnym słowie poczujesz się coraz lżejszy. Zobacz białe, zielone, lub różowe światło, które otacza Ciebie i tego drugiego człowieka. Nie masz do czynienia z żadnym potworem, który chciał Cię zranić, a jedynie z kimś równie bezradnym, zagubionym, czy czasem nawet zwyczajnie głupim jak każdy z nas. Teraz to rozumiesz? To doświadczenie nie miało Cię osłabić, lecz przeciwnie – nauczyć czegoś i wzmocnić. Nie ma kata i ofiary, wszyscy są równi, a skoro Ty przyciągnąłeś takie wydarzenie to znaczy, że było Ci ono potrzebne. Nie powstrzymuj łez, jeśli zaczną płynąć. Zobaczysz teraz więzy, które przywiązują Cię do tych ludzi. Przetnij je. Światłem, ręką, słowem, myślą – wszystko jedno. Powiedz sobie głośno:
Uwalniam z mego serca wszelki lęk przed przyjmowaniem i dawaniem miłości!
Zobacz swoje serce jako złoty kielich. Pomyśl o wszystkich tych chwilach, w których czułeś się kochany, bezpieczny i w doskonałej zgodzie ze wszystkim, co żyje. Przypomnij sobie kiedy ostatnio się wzruszyłeś. Wyrecytuj sobie z pamięci komplement, który ostatnio usłyszałeś. Niech fala pozytywnych uczuć wleje się do wnętrza tego kielicha, a stamtąd rozejdzie po całym ciele.
Teraz możesz otworzyć oczy i położyć się na chwilę. Nie zapomnij, by podziękować swojemu sercu za zmiany, które przeszło. Jeśli chcesz się wypłakać (albo przeciwnie, dopadnie Cię atak śmiechu) – nie powstrzymuj się! Jeśli do tej pory miałeś wrażenie, że wyrażanie uczuć, wybaczanie krzywd i bezwarunkowa miłość to płynięcie pod prąd to tylko dlatego, że nie wiedziałeś jeszcze, że sam jesteś rzeką.
Tarocista Dawid Lipka; znajdziesz mój profil tutaj: http://wizytauwrozki.pl/expert/1750/Dawid_Lipka

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   1   Głosuj na nie

wtorek, 22 maja 2012

Jak usunac stres i napiecia z ciala i umyslu w ciagu 10 minut-technika relaksacji autogennej

Jak usunąć stres i napięcia z ciała i umysłu w ciągu 10 minut - technika relaksacji autogennej

Przemysław Homenda 11.05.2012, czytano 149 razy, pobrano kod HTML 6 razy, komentarzy 0.
To szaleństwo wierzyć, że będziemy mieli życie całkowicie wolne od stresu.  Jedyną skuteczną rzeczą, którą możesz zrobić, żeby ustrzec się od skutków stresu, jest  regularne praktykowanie różnych form relaksacji ciała oraz odprężenia mentalnego. Jedną z takich skutecznych form relaksacji jest trening autogenny.
Autogenia
  Autogenia jest niemal automatycznym likwidatorem stresu. Kiedy już nauczysz się tych prostych ćwiczeń, będziesz mógł uwolnić się od stresu i wprowadzić umysł i ciało na powrót w stan harmonii. Zaledwie 7 do 10 minut codziennego ćwiczenia tych podstawowych technik prędzej czy później przyniesie spodziewany efekt. Jest to jakby psychologiczna gimnastyka,  służąca utrzymaniu zdrowej psychiki.  Pomaga w każdej dziedzinie życia, od sportu po biznes. Kiedy już raz nauczysz się tego sposobu relaksacji, będziesz mógł korzystać z tego przez całe życie.
Jak trenować relaksację autogenną? Instruktaż krok po kroku skróconej wersji treningu autogennego
1 Krok pierwszy. Wybierz do ćwiczeń spokojne miejsce, gdzie nie będzie ci nikt przeszkadzał.  Przyjmij pozycję półleżącą na fotelu lub leżącą na kanapie. Na początku najlepiej zaczynać na fotelu, gdyż pozycja leżąca dla niewprawionych może spowodować zaśnięcie.
2. Krok drugi - rozgrzewka
Wyobraź sobie, że zakładasz na twarz "maskę rozluźniającą".  Ta uspokajająca maska rozluźnia wszystkie mięśnie twojej twarzy.  Zacznij delikatnie oddychać brzuchem, tj. robić wdechy bez żadnego wysiłku. Wydech rób dwa razy dłużej niż wdech.
3. Krok trzeci - uspokajanie serca
Teraz poczuj lekkie uczucie ciepła w klatce piersiowej i powtarzaj w myślach lub szeptem:
"Moja klatka piersiowa odczuwa przyjemne ciepło" (3 razy)
"Moje tętno jest spokojne i równe" (3 razy)
"Odczuwam spokój" (3 razy)
4. Krok czwarty - oddychanie
Powtarzaj teraz następujące sugestie:
"Moje ręce i nogi stają się bezwładne, ciężkie i ciepłe" (3 razy)
"Moje ręce i nogi są całkowicie ciężkie i ciepłe" ( 3x)
"Mój oddech jest spokojny i równy" (6-8 razy)
"Mój oddech jest bardzo równy" (1 raz)
Wykonuj to ćwiczenie przez kilka minut.
5. Krok piąty - żołądek
Ćwiczenie to ma pomóc ci w wywołaniu przyjemnego uczucia ciepła w splocie słonecznym - punkcie powyżej pasa i poniżej żeber.
Powtarzaj w myślach lub szeptem sugestie:
"Mój żołądek robi się miękki i ciepły" (6-8 razy)
"Czuję się całkowicie spokojny" (1x)
6. Krok szósty - zimne czoło
Ćwiczenie to pozwala na wywołaniu uczucia chłodu na czole.
"Moje czoło jest przyjemnie chłodne" (6-8 razy)

Powyższe ćwiczenia możesz wykonywać wszystkie razem w ciągu jednej sesji lub możesz podzielić tak, że na jedną sesję wybierasz tylko pojedynczy krok. Dobrze jest ćwiczyć od jednego do trzech razy dziennie przez 10 minut.  Możesz również podzielić sobie ćwiczenia na okresy 1-2 tygodniowe, przeznaczając jeden taki okres na jeden konkretny krok z instrukcji powyżej.  Ćwicz tak długo, aż będziesz potrafił wywołać w sobie uczucie ciepła oraz uczucie ciężkości.

7. Krok siódmy - podsumowanie
Jak już wyćwiczysz poszczególne etapy, wystarczy, że potem wypowiesz poniższą formułę 2-4 razy i natychmiast osiągniesz przyjemny, spokojny, wolny od stresu stan autogeniczny.
"Moje ręce i nogi są ciężkie i ciepłe.
Moje tętno i oddychanie są spokojne i równe.
Mój żołądek jest miękki i ciepły,  a moje czoło chłodne.
Odczuwam spokój."
Wcześniejsze kroki możesz ćwiczyć osobno, zanim przejdziesz do formuły skróconej. Możesz na jedną dziesięciominutową sesję wybrać tylko jeden krok i powtarzać go przez kolejne dni, aż do uzyskania najlepszego rezultatu, a potem przejdziesz do kolejnego kroku. Nauka treningu autogennego trwa ok. 42 dni. Osiągasz wtedy bardzo wysoką umiejętność relaksacji. Jednak ćwicząc poszczególne etapy, które są podane wyżej, możesz osiągnąć dobry rezultat już po kilku dniach.
Przemysław Homenda -
http://www.relaksacja.hypnosync.pl

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   1   Głosuj na nie

Odwaga i strach

Odwaga i strach

Danuta Wachowska 14.05.2012, czytano 38 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Odwaga i strach to dwie sprzeczności, jak dwie strony medalu. Istnieją po to, aby nam uświadomić, jak rozbieżne drogi nam pokazują. Którą z nich przyjmiemy, to taki osągniemy cel.
Człowiek z dużą siłą odwagi potrafi się przeciwstawić całemu tłumowi ludzi, którzy podtrzymują dawne przekonania i wzorce zachowań. Natomiast człowiek z dużym poziomem strachu będzie zawsze szedł z tłumem, gdyż brakuje mu siły, aby iść samemu w swoją stronę.
Odwaga – to przejawianie się treści Rdzenia czyli Stwórcy wszelkiego życia. Brak odwagi – to kierunek oddalania od Stwórcy. Strach jest pędem ku zgubie! Ludzie z nadmiarem strachu zawsze się śpieszą, jakby przed czymś chcieli uciec. Przeważnie są to ludzie młodzi, którzy lubią szybką jazdę samochodem i życie w biegu.
Strach to ucieczka od życia i od samego Stwórcy. Strach przeraża i dlatego człowiek pełny lęków chce uciec od siebie. Stąd szybkość reakcji w sytuacjach stresujących. Przejawia się to brawurowym życiem, które często kończy się tragicznie, gdyż brakuje świadomości postrzegania rzeczywistości.
Strach doprowadza do samobójstwa, nagłego zejścia lub powolnego samozniszczenia ciała. Widziałam dusze samobójców po ich śmierci, jak ciągle uciekały przed siebie, pędziły jak wiatr. One uciekały przed światłem w ciemność! To strach ich popędzał. Takie dusze nie mogą zaznać spokoju.
Natomiast odwaga jest biegunem przeciwnym, gdzie człowiek poszukuje Boga takiego, jakiego sobie pierwotnie wyobraża. Z czasem odnajduje prawdę o sobie i Stwórcy, która go wyzwala z bagażów przeszłości. Człowiek wówczas nabiera coraz więcej odwagi, aby przeciwstawiać się własnym, starym przekonaniom i penetrować przestrzeń wokół siebie w nowym spojrzeniu.
Odwaga jest skutkiem zwiększonej energii w ciele człowieka, dlatego dana istota powiększa swą witalność. Poznaje świat energii drugiej gęstości, gdzie istnieje energetyczne zasilanie ciała fizycznego. Ciało bez energii jest trupem.
Wiedza o drugiej gęstości pozwala zwiększać własną moc poprzez ćwiczenia fizyczne i zdrowe odżywianie. Gdy człowiek czuje w sobie zwiększoną siłę  fizyczną, to wówczas nabiera coraz większej odwagi, aby poznawać nieznane rejony świata wokół niego.
Horyzonty poznawcze wzrastają coraz intensywniej i sięgają kosmosu oraz przeszłej historii ludzkości i kosmicznych przeobrażeń. Człowiek wzrasta nie tylko ciałem, ale i duchem, gdyż jego przestrzeń się poszerza i czuje coraz większe oparcie w mocy swego ducha.
Zdobywa wiedzę o sobie i świecie, która kieruje go do samego Źródła. Ten kierunek drogi życia wzmacnia odwagę i pozwala penetrować coraz większe obszary kosmosu. Wzrasta ciekawość i inteligencja poszukiwań oraz energia i moc twórcza.
Taki człowiek czuje bliskość Stwórcy i nabiera Jego cech stwórczych. Staje się twórcą na wzór Boga, gdyż ta cecha jest  nam dana od urodzenia.
Odwaga niszczy po drodze wszystkie stare schematy myślenia i  życia, a na to miejsce wprowadza nowe paradygmaty syntetycznego kojarzenia faktów.  Człowieka odważnego już nie interesuje analiza poszczególnych części składowych systemu w którym żyje, lecz wszystkie części łączy w jedność.
Analiza - zawsze prowadzi do rozpadu na części. Jest to system destrukcji jedności. W człowieku kończy się to samozniszczeniem ciała i śmiercią.
Synteza – buduje nowe życie i odkrywa jego największe tajemnice. Łączy wszystkie części w jedno, aby zobaczyć całość. Z tego wynika wielka mądrość i potężna odwaga, gdyż wiara przemienia się w wiedzę.
To, czego nie wiemy, to się tego boimy. Natomiast to, co znamy daje nam siłę i odwagę doświadczać coraz więcej. Odwaga prowadzi do wzrostu, natomiast strach  do zniszczenia.
Rok 2012 będzie szczególnym rokiem w przebudowie starych paradygmatów na nowe, oparte na nowej nauce jaką jest hiperfizyka. Ludzkość musi się przebudzić ze strachu do nowego życia, którego istotą będzie doświadczenie i ogląd  naukowy.
W ostatnim czasie dwie planety w naszej Galaktyce: Landra i Partos, przeszły wzniesienie  do wyższej świadomości. Był to proces krótkotrwały, podobny do śmierci, gdzie nastąpił wgląd w duszę i ogromne, radosne przebudzenie. Wybuch radości, jak podają media spowodował, że planeta zadrżała.
Takie wzniesienie czeka naszą ziemię w bliskiej przyszłości, gdyż czas transformacji się zbliża. Nie możemy jako ludzkość żyć dłużej w niszczącym strachu, gdyż cała Galaktyka podnosi wibracje i my musimy jej dorównać. Nie możemy zostać jako planeta destrukcji, gdyż Fala Światła 2012 zlikwiduje strach i wprowadzi światło.
Te wspaniałe przemiany są nadzieją na nowe, lepsze czasy, gdzie ludzie poznają prawdę o sobie i Stwórcy. Odwaga będzie wzrastać wraz z poszerzeniem świadomości. Zniknie niszczący strach i ucieczka przed nieznanym, a nastąpi radość istnienia z poznawania świata.
Polecam otwierające ćwiczenie na wzmocnienie odwagi:
Połącz palce prawej ręki i uderzaj  nimi w czakrę grasicy (punkt między czakrą serca a gardłem) siedem razy. Po każdym mocnym uderzeniu wyciągaj rękę prawą w górę, wypowiadając w sylabach słowo: od-wa-ga. Lewą rękę trzymaj na splocie słonecznym. Postawa musi być wyprostowana. Ćwiczenie można wykonywać codziennie rano lub w sytuacjach stresujących.
Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   1   Głosuj na nie

Zycie zmienia sie, ale sie nie konczy

Życie zmienia się, ale się nie kończy

Marian Plona 02.11.2011, czytano 143 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Wśród wielu pytań, jakie człowiek zadaje sobie w ciągu życia, jako najważniejsze jawi się zawsze pytanie o cel istnienia. Nie można przed nim uciec, gdyż jest ono jak nieodłączne tło. W pierwsze dni listopada, udając się na cmentarze, niesiemy to pytanie, chociaż nie do końca je artykułujemy. 
 Bo po cóż właściwie starać się dobrze przeżywać życie? Po co starać się o jego właściwy smak i jakość? Po co wymagać od siebie, łamiąc się i czasem zapierając samego siebie? Stanięcie nad grobami najbliższych czy też osób, które potrafiły przeżyć własne życie jak najlepiej, może być dobrą okazją do próby dania odpowiedzi.

Niestety, od pewnego czasu mam nieodparte wrażenie, że z tej okazji nie korzystamy. Zalani powodzią coraz to wymyślniejszych gadżetów cmentarnych, zniczy z pozytywkami, sztucznych i żywych kwiatów, lastrykowych i granitowych nagrobków, tracimy z oczu to, co najważniejsze. Przestajemy wierzyć w życie wieczne. Choć zapomnienie to zdaje się tkwić tylko w sferze praktycznej, to jednak postępowanie zawsze jest wyrazem wewnętrznych przeżyć i przekonań.
Już nawet w czasie kazań pogrzebowych pojawia się fraza, że zmarli żyją tak długo, jak długo trwa pamięć o nich. Praktycznie zdajemy się uznawać, że śmierć jest definitywnym końcem ludzkiego istnienia. Tymczasem nauka Kościoła jest jasna: życie nasze, choć zmienia się, to jednak się nie kończy. Gdy rozpada się nasze doczesne mieszkanie, otrzymujemy... No właśnie - co?

Śmierć, sąd Boży, Niebo, piekło, czyściec...

Śmierć, zgodnie z Bożym Objawieniem, utrwala na wieczność ludzkie wybory. Opowiedzenie się po stronie Boga stanowi dla człowieka wybór życia w Jego łonie na wieki. Zastawiona przez Boga wielka uczta, o której mówi Jezus w swojej przypowieści, domaga się jednak, by człowiek był odziany w szatę godową, posiadał wewnętrzny ład. Nie chodzi jednak o etykietę w zachowaniu, ile raczej o wydoskonalenie się w miłości - uznanie Boga za jedyny cel własnej egzystencji.
Trzeba więc odrzucić to, co się temu celowi sprzeciwia. Miłosierdzie Boga, chociaż szanuje ludzką wolność i ludzkie wybory, na których straży stoi Jego sprawiedliwość, pochyla się nad ludzką niedoskonałością i dzięki łasce czyśćca pozwala przygotować się do pełni szczęścia. Ta prawda staje się źródłem ludzkich nadziei, a zarazem motywem podejmowania działań, by naszym bliskim zmarłym pomóc w owym wydoskonalaniu się w miłości.

Dzień Zaduszny i wszelka nasza aktywność związana z nawiedzaniem grobów ma tylko ten jeden sens - pomoc tym, którzy odeszli. Wiara w możliwość i skuteczność pomocy naszym braciom i siostrom w czyśćcu przepajała wszelkie obrzędy w chrześcijańskiej Polsce. Lecz trzeba tutaj powiedzieć jasno: nie to, co nam dzisiaj się jawi jako splendor i objaw pamięci jest pomocne zmarłym. Wystawność naszych cmentarzy w pierwszych dniach listopada jest raczej dla nas niżeli dla nich. Nie oznacza to potępiania dbałości o miejsce pochowania ciał, lecz raczej zwrócenie uwagi na właściwe rozłożenie akcentów. Sfera czyśćca jest sferą duchową, zatem darem najważniejszym jest dar duchowy.

"Jestem wpisany w Ciebie nadzieją"

Ten fragment poematu bł. Jana Pawła II wskazuje na duchowe potrzeby naszych zmarłych. Katechizm Kościoła Katolickiego zwraca uwagę na szczególne dary: "Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę Eucharystyczną, by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za zmarłych" (KKK 1032).

Pierwszym objawem naszej pamięci i troski o zmarłych jest zatem modlitwa w ich intencji. Miłość bowiem realizuje się w zabieganiu o właściwe dobro człowieka. Z przykrością obserwujemy dzisiaj ludzi zgromadzonych wokół grobu, którzy mają czas na pogaduszki o wszystkim i o niczym, a zapominają o zmówieniu chociażby najprostszej modlitwy za zmarłych. Najsilniejszą jednak pomocą zmarłym jest Ofiara Eucharystyczna.
W wielu zakątkach naszego kraju zachowały się jeszcze zwyczaje zamawiania przez krewnych, przyjaciół oraz znajomych Mszy św. w trzydziesty dzień od śmierci lub pogrzebu. Nie można też zapominać, że sensem Mszy św. jest Ofiara Chrystusa, w którą włączamy się poprzez Komunię św. i naszą ofiarę. Inną formą naszej pamięci o zmarłych są tzw. Msze św. gregoriańskie, sprawowane przez trzydzieści dni po kolei. Ich inicjatorem był Papież św. Grzegorz Wielki, który związał z nimi szczególne dary Bożej łaskawości. Tradycja ta została potwierdzona przez Kościół w XIX w. jako pobożna praktyka wiernych. Ważną formą naszej pamięci o zmarłych jest ofiarowanie w ich intencji możliwych do uzyskania przez nas odpustów.
W naszej teraźniejszości spotykamy się ponadto ze zwyczajem modlitwy wypominkowej. Tradycja ta, wbrew obiegowym opiniom, sięga czasów wczesnego chrześcijaństwa, gdy w czasie Mszy św. odczytywano z imienia osoby żyjące i zmarłe, za które modlono się w szczególny sposób. Wyrażano w ten sposób łączność z tymi, którzy odeszli, i pełną miłości troskę o ich dobro w wieczności. Te wszystkie formy duchowej pomocy więcej znaczą dla naszych bliskich niż tony zniczy i wiązanek.
www.naszdompolskapl/

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   1   Głosuj na nieczarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

Rok 2012

Rok 2012

Danuta Wachowska 30.05.2009, czytano 3,572 razy, pobrano kod HTML 4 razy, komentarzy 7.
Żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Warto skorzystać z wyjątkowej okazji roku 2012.
Rok 2012

Ludzkość już przechodziła przez szereg różnych epok i wieków, które wpływały na rozwój jednostki. W czasach obecnych mamy do czynienia z przejściem w nowy Złoty Wiek, którego datą początkową będzie rok 2012.

Co 26.000 lat następuje zmiana cyklu kosmicznego i rok 2012 jest tą właśnie zmianą. Ten moment jest bardzo szczególny, gdyż daje możliwość przejścia w inne wymiary świadomości istoty jako jednostki. Na końcu obecnego cyklu będą wybierani jedynie ci, którzy mogą na nowo wejść do ewolucji w wyższe wymiary kosmiczne, poza czwartym wymiarem.

Natomiast pozostali będą reinkarnować się przez następne 26.000 lat w obrębie tego samego wymiaru. Będzie to swoisty rodzaj „pleśnienia”, spowodowany zatrzymaniem rozwoju. Warto skorzystać z tej możliwości przejścia do bardziej przyjemnych światów niż ten, w którym żyjemy.

Świat trójwymiarowy jest połączony z czwartym wymiarem i tworzy koło reinkarnacji. Wyjściem z koła karmy jest wymiar piąty. To pozostawienie za sobą Nirwany ( niższe Niebo – Zielony Kraj) i wejście w inne wyższe wymiary.

Zatrzymanie jest konsekwencją odrzucenia wiedzy, która otwiera bramy na inne światy. Żyjemy w obrębie pola elektro-magnetycznego, które posiada siłę stwarzania i sprawia, że się wszystko stwarza. Powstaje pierwszy kwant przestrzeni, zwany magnelem w postaci dipola magnetoelektrycznego.

Dokładny opis tego stwarzania znajdziecie w mojej książce „Symfonia Przebudzenia” w rozdziale „Kwantowe życie”.

Czy mamy się bać roku 2012?

Zależy to od poziomu naszej świadomości. Jeżeli chcemy skorzystać z tej rzadko spotykanej okazji ( raz na 26 tys. lat) wejścia w inny wyższy wymiar, to może tylko wzrastać radość istnienia w tych szczególnych czasach. Jest to ucieczka z niewoli reinkarnacji i koła karmy.

Jeżeli się boimy i nic nie robimy dla podniesienia naszej świadomości, to katastroficzne przepowiednie roku 2012 mogą się ziścić. Będzie to wynikiem podświadomych lęków uwięzionych w nieświadomości indywidualnej. Jest czego się obawiać w takim przypadku.

Wylew informacji na ten temat jest tak duży, że zwiększa lęki zamiast je neutralizować. Są destrukcyjne moce, którym zależy na podwyższeniu strachu, którym się sami karmią. Panika może być niszcząca dla samego człowieka w nią zaplatanego.

Człowiek rozsądny będzie szukał w tej głębokiej przemianie świadomości istoty ludzkiej, wielkich szans rozwoju osobistego dla siebie samego.
Gnicie ( pleśń) jest destrukcją i zdrowo myślący człowiek nie pozwoli sobie na to. Będzie szukał innych możliwości, które są uzdrowieniem obecnej sytuacji. Autentyczne zdrowie polega na uzdrowieniu nie tylko ciała ale i umysłu.

Przeważnie dbamy o zdrowie ciała, natomiast umysł pozostawiamy bez zmian. Mała pleśń powoduje, że cały owoc i tak zgnije. Jeżeli pozostanie choć mała cząstka ciemności ( niewiedzy) w umyśle, to wpłynie ona na ignorancję świadomości jako całości.

Przemiany kosmiczne zachodzą teraz coraz szybciej. Czas zostaje przyśpieszony. Światło Wenus i Słońca ma wyższą częstotliwość niż miało wcześniej. To skutek podwyższenia wibracji kosmicznych podawanych na nasz układ Słoneczny i projektowanych ze Słońca na Ziemię.

Obecnie można zaobserwować, że zachodzące Słońce świeci bardziej białym blaskiem a nie pomarańczowym jak wcześniej bywało. Biały kolor jest wyższy niż pomarańczowy jeśli chodzi o wibrację i oznacza wejście w światło.

Kolory są następstwem rozproszonego światła. To zjawisko jest widoczne gołym okiem jako wynik wielkich zmian kosmicznych projektowanych bezpośrednio na Ziemię.

Nie bójmy się światła, gdyż „Bóg jest Światłością świata”. Pójdźmy w Jego stronę a nie odwrotnie. On sam zbliża się do nas. Strach i lęk jest odwróceniem się od światła, od Boga.

Przyjmijmy z radością rok 2012, którego symptomy nadchodzą coraz szybciej. Czas oczyszczania ( religii) kończy się i nadchodzi nowy Złoty Wiek nauki i kosmicznej wiedzy.

To radość wzrastania ku światłu i wyjście z cienia świadomości ( nieświadomości) jest tym, co musi nastąpić w 2012 roku. Nie ma odwrotu od wzrostu. Wszystko żyje i wzrasta lub gnije. Wybór zależy od każdego z nas, po której stronie chcemy być. Czy iść ku światłu czy w kierunku destrukcji i ciemności.

Nowy Wiek będzie dla każdego z nas inny. Przemiany 2012 roku też będą mieć inne konsekwencje życia. Wszystko zależy od każdego z nas osobiście. Moim życzeniem jest powiadomić wszystkich czytelników Artelis o tym szczególnym czasie, który nadchodzi. Bądźmy na to gotowi, aby wejść w inne piękniejsze niż nasz świat wymiary.




Danuta Wachowska http://www.danuta.stronawww.eu/

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   4   Głosuj na nieczarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

Kosmos w nas

Kosmos w nas

Danuta Wachowska 20.05.2012, czytano 36 razy, pobrano kod HTML 1 razy, komentarzy 0.
Prawa kosmiczne rozpościerają się na cały kosmos. Są takie same, które dotyczą ludzi, zwierząt i roślin oraz gwiazd, Ziemi i Słońca. Wszystko jest razem połączone, gdyż pochodzi od jednego Źródła. Warto poznać te prawa!

Słońce i Ziemia to dwa aspekty rzeczywistości kosmicznej, które wzajemnie na nas oddziaływają.  Słońce emituje energię męską, a Ziemia wytwarza energię żeńską. Stąd rodzą się istoty o odmiennych energiach i osobowościach.
Mamy przeto mężczyznę związanego  bardziej ze Słońcem i kobietę przynależną cechom Ziemi. Przeważnie mężczyzna jest zorientowany na „służbę sobie”, natomiast kobieta jako dająca życie – służy innym.
Te dwie skrajności przenikają się wzajemnie i stymulują kosmiczną energię do życia dla siebie lub dla innych. Egoizm jest wynikiem nadmiaru słonecznej energii męskiej, która chce być zawsze w centrum zainteresowania i służy tylko sobie i swoim zachciankom. Takim ludziom jest zawsze bardzo gorąco, gdyż posiadają nadmiar energii o zakresie widma czerwieni, pomarańczy i żółci.
Ziemia obdarza wszystkie istoty swoimi darami i żywi wszelkie żyjące stworzenia. Prawdziwa kobiecość powinna dawać i tworzyć, dlatego twórcy zawsze są bardziej kobiecy niż męscy, pomimo swej płci. Kolorem radiestezyjnym żeńskim jest: indygo, niebieski i fiolet. To zimne kolory.
Na Słońcu nie ma życia, jest tylko ogień, który pali i dlatego tam nic nie może być stworzone. Słońce może rozprzestrzeniać się dla siebie, podobnie jak to czyni egoista. Egoista nie jest w stanie zaznać prawdziwej miłości ani przyjaźni, gdyż jego energia jest nastawiona na branie i wykorzystywanie innych, a nie na dawanie siebie. Egoista nie może być twórcą!
Miłość to połączenie tych dwóch aspektów kosmicznych w jedną całość. Miłość to wzajemne zrozumienie i szacunek dla drugiej istoty. Kolorem miłości jest zieleń, jako neutralny aspekt. To kolor natury. Kto lubi przyrodę i przebywanie w niej, jest  w wewnętrznej harmonii.
Każdy z nas szuka miłości i szczęścia, ale może tylko dać to, co ma! Egoiści nie potrafią dawać, gdyż czują ciągłą pustkę w sobie. Oni otaczają się zewnętrznym bogactwem, aby zabić pustą wewnętrzną przestrzeń.
Altruiści natomiast dają wszystko, co mają, aż do własnego zubożenia.  Nasza Matka Ziemia została tak bardzo wykorzystana  przez ludzkość, że jeszcze trochę i nie będzie miała co dać. Ciągła eksploatacja Ziemi i jej zasobów może pozbawić nas dostatku.  Jeśli człowiek nie zacznie wzbogacać ziemi  w naturalne odżywki, to ziemia przestanie rodzić.
Podobne zjawisko zachodzi z kobietami, zwłaszcza z młodymi, które mają problemy z urodzeniem dziecka. Wszędzie obowiązują te same prawa naturalne i są odbiciem kosmosu w naszym życiu codziennym.
W czasie obecnej transformacji na Ziemi widać, jak usuwane są skrajne energie męskie, co odbija się ze wzmożoną śmiertelnością mężczyzn. Pozostaje coraz więcej kobiet, aby przeważyć energetykę nadchodzących zmian na Ziemi.
Mężczyźni z nadmiarem  żeńskiej energii mają szanse na przeżycie w tych czasach przemian i transformacji planety. Natomiast egoiści, zarówno w ciele męskim jak i kobiecym, będą zagrożeni większą śmiertelnością. Najlepsza jest harmonia energii, której ogólnie brakuje na planecie.
Obecna transformacja zmierza do stworzenia świata równowagi, gdzie zniknie nienawiść i wykorzystywanie innych istot. Energia Słońca i Ziemi musi się zrównoważyć, aby człowiek postrzegał siebie i innych w podobny sposób.  Oto podstawowa zasada miłości: „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, pochodząca od Stwórcy, czyli Rdzenia.
Życie zorientowane tylko na sobie odchodzi do lamusa, aby przyjść mogło inne, zorientowane na współpracy i wzajemnej pomocy. Walka przeciwieństw kończy się, aby mogły wzajemnie współdziałać dla lepszego jutra. Najniższe energie z bieguna męskiej dominacji odchodzą, aby weszły energie harmonii i zrozumienia.
Taki świat jest nam zapowiadany i on powoli nadchodzi. Zmiany zachodzące w naszej Galaktyce mają odbicie na Ziemi oraz w codziennym życiu. Prawa kosmiczne są jak  kapitan na statku, który steruje nim tak, aby nie dopuścić do przechyłu i katastrofy.
Podobnym statkiem kosmicznym jest Ziemia, gdzie Rdzeń kieruje Wszechświatem i dba o to, aby nie wydarzyła się kosmiczna katastrofa. Ziemia jest doprowadzana do harmonii i dlatego ma to odbicie w pogodzie. Anomalie pogodowe świadczą o sterowanej nawigacji Ziemi, aby ją wyprowadzić z chaosu.
Ludzie natomiast turlają się jak statek na fali, przechodząc od depresji do euforii, gdyż są w chaosie zmian kosmicznych. Odpięci od matrixa materialnego czekają na podłączenie z matrixem duchowym. To stan wyczekiwania, który jest obrazem nadchodzących wydarzeń.
Anomalie pogodowe świadczą o całkowitym zaburzeniu energii Nieba i Ziemi. To zjawisko jest odzwierciedleniem samochodu, który wpadł w poślizg. Albo z tego wyjdzie cało, albo dojdzie do tragedii.
Nie bójmy się zmian, gdyż nowe jest zawsze lepsze od starego. Kosmos wie, jak powinna wyglądać rzeczywistość i usilnie dąży, aby Ziemia znalazła się w harmonii z kosmosem. Rdzeń, jako kierujący Wszechświatem, wysłał Falę Światła, która ma za zadanie doprowadzić do równowagi na Ziemi.
Istoty „służące sobie” muszą odejść z zajmowanych stanowisk światowej polityki i religii, aby zastąpiły je inni ludzie o wyższym poziomie świadomości. Mam nadzieję, że Rdzeń czuwa nad nami i zrobi wszystko, aby doprowadzić do harmonii na Ziemi i w kosmosie.

Pomóżmy kosmosowi w transformacji poprzez oczekiwanie pozytywnych zmian i porządkowanie własnych umysłów ze strachu o przyszłość. Zmiany są po to, aby wszystkim nam było lepiej żyć na tej pięknej planecie Ziemi, a nie tylko garstce ludzi, jak dotychczas. Tylko spokój przyniesie nam harmonię i równowagę w kosmosie.
Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie

poniedziałek, 21 maja 2012

Wzrost swiadomosci istoty

Wzrost świadomości istoty

Danuta Wachowska 09.05.2012, czytano 66 razy, pobrano kod HTML 3 razy, komentarzy 0.
Nie da się ukryć, że każdy człowiek ma inny poziom świadomości. Zależy to od jego osobistego wkladu na kształcenie umysłu. Sama wiedza nie zawsze podnosi świadomość jednostki. Potrzebne jest zrozumienie tego, co się już wie.

Świadomość w człowieku jest tym, co odróżnia go od świata zwierząt i roślin. Niektóre domowe zwierzęta nabierają cech ludzkiej świadomości poprzez bezpośredni kontakt z domownikami. Tym samym wzrastają, aby wznieść się na wyższy poziom drabiny ewolucyjnej.
Poziomy świadomości ludzi są bardzo różne. I dlatego jest niezwykle trudno o wzajemne zrozumienie, gdyż każdy nadaje na innej fali. Stąd rodzą się konflikty i odrzucenie inności, gdy nie ma porozumienia.
Robert Wyszyński, wysokiej klasy prawnik mający doświadczenie z ludźmi, podzielił poziomy rozumienia na kilka grup, które odpowiadają poszczególnym etapom świadomości ludzi.
Na najniższym  poziomie znajduje się walka jako pierwotna sztuka przetrwania (walcz albo uciekaj). Na jej bazie zbudowane są wszystkie mięśnie ciała  i system nerwowy, odpowiadające za atak i obronę. Ideą tego poziomu jest filozofia braku, gdzie trzeba walczyć o przetrwanie. Zabrać tym, co mają, aby samemu się pożywić.
Człowiek na  najniższym poziomie świadomości potrzebuje walki, aby cokolwiek zdobyć dla siebie. Nie liczy się tu drugi człowiek, a własne ego, które należy nakarmić. Najgorsze jest to, że ludzie polityki stosują ten pułap świadomości, aby rządzić innymi o wyższym poziomie. Ten absurd musi ulec zmianie, gdyż nigdzie w kosmosie nie ma takiej społeczności, aby „ głupcy rządzili mądrymi”.
Młodzi ludzie lubią walczyć i zdobywać siłą to, czego pragną. Przeważnie jest to pierwszy efekt walki w rodzinie o wpływy, gdzie dzieci wychodzą na plan pierwszy i podporządkowują sobie całą rodzinę. Te chore zasady  są spowodowane totalnym brakiem świadomości!
W ten sposób młodzi, walczący ludzie nie chcą się uczyć ,aby podnosić swoją świadomość, gdyż wszystko chcą zdobywać siłą. Tylko nauka i konkretna wiedza jest zdolna podnieść poziom świadomości jednostki. Bez tego człowiek żyje  na poziomie bardziej zwierzęcym  niż ludzkim. Kieruje się tylko instynktem przetrwania.
Drugi poziom to – kontrola. Do tej pory jako ziemianie byliśmy pod całkowitą kontrolą obcego systemu zarządzania ziemią. My jako owieczki, a oni jako nasi pasterze! Niestety, taki system kontrolny musiał zaistnieć, aby ujarzmić walczące o byt zwierzę w postaci pierwotnego zachowania człowieka.
Ten świat dalej istnieje, ale już ulega rozsypce, gdyż świadomość poszczególnych ludzi wzniosła się na wyższy poziom. Kontrola to świat  religii, sekt i światowej polityki, oparty na totalnej kontroli i podporządkowaniu wiernych wyznawców kościoła czy partii politycznej.
Człowiek nieświadomie służył obcej cywilizacji, tzw.: jaszczurom z Oriona, którzy do dziś sterują systemem naszych przekonań. Świadomy człowiek zaczyna to już dostrzegać i dlatego ten poziom świadomości musi odejść, aby mógł zastąpić go inny system sterowania matrixem.
Trzeci rodzaj świadomości globalnej jako - kompromis zaczyna pojawiać się  wśród mądrzejszych ludzi nauki i polityki, którzy dostrzegają światową manipulację wrogiej nam cywilizacji. Najwyższy czas zweryfikować  swoje zasady życia i przyjrzeć się dawnym przekonaniom, które nie mają nic wspólnego z oczywistą prawdą.
W ten sposób jesteśmy podłączeni pod materialny matrix, gdzie rządzą stare paradygmaty  strachu związane z filozofią braków i ograniczeń. To świat iluzji, gdyż wszystkiego jest pod dostatkiem i nie ma potrzeby o nic walczyć. Wystarczy wznieść swoją świadomość na wyższy szczebel rozwoju.
Czwarty poziom świadomości materialnego matrixu to etap – porozumienia (win – win). To system pracy w Network Marketing, gdzie wzajemna pomoc i przejrzystość dochodów niwelują walkę o byt. Znoszony jest częściowo system niewolnictwa, a wprowadzane jest na to miejsce partnerstwo w biznesie.
Poziomy świadomości od 1 – 4  są oparte  na systemie przekonań, że wszystkiego jest brak, gdzie istnieje niewolnik zasilany przez zewnętrzną energię ze środowiska i pan, dla którego pracuje i winien mu posłuszeństwo oraz oddawanie czci!
Pobór energii na tych niskich poziomach świadomości  pochodzi z zewnątrz, czyli z pożywienia, z oddechu oraz od innych jednostek. Widać to po ludziach, którzy zjadają potworne ilości pożywienia, aby funkcjonować. Otyłość jest wynikiem braku zasilania wewnętrznego.
Im wyższa świadomość,  tym istota potrzebuje mniej zasilania zewnętrznego, a więc mniej je pokarmów ziemskich. I tym samym ludzie o niskiej świadomości potrzebują ogromnej ilości pokarmów, aby mieć siłę do życia.
Na poziomie piątym w tej klasyfikacji jest – wspólnota celów, oparta na wzajemnej miłości, tolerancji i duchowym prowadzeniu. Kurs Cudów jest światowym podręcznikiem wyprowadzającym ludzi z materialnego matrixu do duchowego istnienia.
Kurs Cudów burzy stare paradygmaty i cały system fałszywych przekonań, aby być wolnym od zewnętrznego zniewolenia i kontroli. Kurs Cudów daje doświadczenie połączenia z wewnętrzną mocą energii duchowej i podnosi świadomość istoty na wyższy poziom.
Doświadczenie połączenia z wewnętrzną mocą energii jest konieczne na tym etapie, aby zamienić swoją siłę na MOC. Przejście z jednego matrixu na drugi zazwyczaj jest związane z depresją, inaczej „ ciemna noc duszy” u świętych, która przełącza człowieka  z jednego matrixu na drugi.
W roku 2011 i 2012 miały miejsca zbiorowe odcięcia dawnych programów starego matrixa  i niewielka część ludzi została przełączona na nową świadomość, a  reszta będzie żyć na jałowym biegu, który trzyma ich w zawieszeniu między matrixami. Ogólnie wzrasta ilość ludzi ze stanami depresyjnymi i psychicznymi schorzeniami, gdyż nie mogą odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Leczenie tych istot na nic się nie zda, gdyż przytępi ich umysł psychotropami, zamiast poszerzać ich świadomość. Potrzebne jest wzniesienie świadomości jednostki na wyższy poziom, a nie leczenie stanów depresyjnych. Każdy musi zrozumieć swoją sytuację i poszukać z niej wyjścia. Jedynym lekarstwem na depresję jest wzniesienie własnej świadomości.
Dawid R. Hawkins w swej książce pt.: „Siła czy Moc”, opisuje wszystkie etapy i poziomy świadomości, od najniższej do najwyższej.  Warto sięgnąć po tę ciekawą lekturę, aby móc rozpoznać siebie  i swoje miejsce w poziomach świadomości.
Wzniesienie świadomości jest możliwe poprzez współczucie i współodczuwanie, które wypływa z otwartej czakry grasicy jako świadomość Chrystusowa. Współczucie integruje dotychczasowe matrixowe przeciwieństwa, przemieniając światło i ciemność w miłość.
Grasica jest gruczołem wzrostu fizycznego ciała wieku dziecięcego i jej funkcja powinna się przestawić  w wieku dorosłym na wzrost duchowy. Zazwyczaj grasica jest w zastoju u dorosłych ludzi, gdyż po okresie wzrostu ciała, zdaniem lekarzy, ta funkcja jest zbyteczna!
Cóż za absurd, aby coś tak ważnego nie było dostrzegane! Czakra grasicy jest pomiędzy sercem a gardłem i wymusza nasz rozwój. Jeśli człowiek opiera się naturalnym procesom rozwoju świadomości, to napotyka na choroby, które są związane z blokadą czakry grasicy. Są to: infekcje, helikobakter, lamblia,  niewydolność nerek, choroby narządów rozrodczych, jak rak prostaty czy macicy, oraz bóle karku.
Osobiście przez kilka lat bardzo mocno cierpiałam na bóle karku i infekcje grypowe, kiedy nie rozumiałam, że trzeba wyjść z poziomu religijnej kontroli umysłu. Kiedy to puściłam i poznałam Kurs Cudów, wszystkie bóle odeszły. Doznałam wewnętrznej mocy Źródła, jaką jest  potężna energia, która mną wstrząsnęła. Siłę zewnętrzną zamieniłam na MOC. Od tej pory  wszystkiego mam pod dostatkiem. Problem braków zniknął bezpowrotnie!
Na szóstym poziomie jest – jedność z własną Jaźnią i kontakt z wewnętrznym przewodnikiem, który uczy nowej świadomości i podaje nowe skrypty postępowania dla człowieka duchowego. Poziom 5 – 6 jest podłączeniem do matrixu duchowego, gdzie przekracza się strefy bezpieczeństwa materialnego, a istota poddaje się prowadzeniu wewnętrznej przestrzeni. Wibracja miłości jest przewodnictwem.
Mamy tu już do czynienia  z człowiekiem twórczym, gdzie wewnętrzna moc objawia się poprzez jednostkę w świecie materii. Nie istnieje już dualność dobra i zła, lecz wypływająca z wnętrza moc twórcza, która przemienia świat w nowe wartości i wyższą świadomość. Wszystkiego jest dość.
Człowiek na tym poziomie coraz mniej je, ale za to posiada wyjątkową moc, pochodzącą od samego Źródła istnienia. Czuje się przez to bezpieczny i wolny. Ma wszystko, co mu potrzebne do życia i z łatwością to zdobywa.
Świadomość jest wartością największą, dlatego ludzie o wysokim  statusie materialnym przeważnie mają najniższą świadomość. Natomiast istoty o wysokim poziomie świadomości, jak Wniebowstąpieni Mistrzowie,  nigdy nie dbali o dobra materialne. Ludzie o niskim poziomie świadomości nie są w stanie rozwijać umysłu, gdyż odrzucają wszelką wiedzę o sobie.
Natomiast ludzie o wysokim poziomie świadomości  z łatwością osiągają wiedzę objawioną, którą mogą się dzielić z innymi. Takim człowiekiem był Jezus  czy Budda, którzy poruszyli świat i wznieśli świadomość ludzkości na wyższy jej poziom. Obecnie świat potrzebuje więcej takich istot o wysokim poziomie świadomości, aby nastąpiło spokojne przebudzenie ludzi w czasie transformacji.
Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nieczarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com

Odwaga i strach

Odwaga i strach

Danuta Wachowska 14.05.2012, czytano 31 razy, pobrano kod HTML 0 razy, komentarzy 0.
Odwaga i strach to dwie sprzeczności, jak dwie strony medalu. Istnieją po to, aby nam uświadomić, jak rozbieżne drogi nam pokazują. Którą z nich przyjmiemy, to taki osągniemy cel.
Człowiek z dużą siłą odwagi potrafi się przeciwstawić całemu tłumowi ludzi, którzy podtrzymują dawne przekonania i wzorce zachowań. Natomiast człowiek z dużym poziomem strachu będzie zawsze szedł z tłumem, gdyż brakuje mu siły, aby iść samemu w swoją stronę.
Odwaga – to przejawianie się treści Rdzenia czyli Stwórcy wszelkiego życia. Brak odwagi – to kierunek oddalania od Stwórcy. Strach jest pędem ku zgubie! Ludzie z nadmiarem strachu zawsze się śpieszą, jakby przed czymś chcieli uciec. Przeważnie są to ludzie młodzi, którzy lubią szybką jazdę samochodem i życie w biegu.
Strach to ucieczka od życia i od samego Stwórcy. Strach przeraża i dlatego człowiek pełny lęków chce uciec od siebie. Stąd szybkość reakcji w sytuacjach stresujących. Przejawia się to brawurowym życiem, które często kończy się tragicznie, gdyż brakuje świadomości postrzegania rzeczywistości.
Strach doprowadza do samobójstwa, nagłego zejścia lub powolnego samozniszczenia ciała. Widziałam dusze samobójców po ich śmierci, jak ciągle uciekały przed siebie, pędziły jak wiatr. One uciekały przed światłem w ciemność! To strach ich popędzał. Takie dusze nie mogą zaznać spokoju.
Natomiast odwaga jest biegunem przeciwnym, gdzie człowiek poszukuje Boga takiego, jakiego sobie pierwotnie wyobraża. Z czasem odnajduje prawdę o sobie i Stwórcy, która go wyzwala z bagażów przeszłości. Człowiek wówczas nabiera coraz więcej odwagi, aby przeciwstawiać się własnym, starym przekonaniom i penetrować przestrzeń wokół siebie w nowym spojrzeniu.
Odwaga jest skutkiem zwiększonej energii w ciele człowieka, dlatego dana istota powiększa swą witalność. Poznaje świat energii drugiej gęstości, gdzie istnieje energetyczne zasilanie ciała fizycznego. Ciało bez energii jest trupem.
Wiedza o drugiej gęstości pozwala zwiększać własną moc poprzez ćwiczenia fizyczne i zdrowe odżywianie. Gdy człowiek czuje w sobie zwiększoną siłę  fizyczną, to wówczas nabiera coraz większej odwagi, aby poznawać nieznane rejony świata wokół niego.
Horyzonty poznawcze wzrastają coraz intensywniej i sięgają kosmosu oraz przeszłej historii ludzkości i kosmicznych przeobrażeń. Człowiek wzrasta nie tylko ciałem, ale i duchem, gdyż jego przestrzeń się poszerza i czuje coraz większe oparcie w mocy swego ducha.
Zdobywa wiedzę o sobie i świecie, która kieruje go do samego Źródła. Ten kierunek drogi życia wzmacnia odwagę i pozwala penetrować coraz większe obszary kosmosu. Wzrasta ciekawość i inteligencja poszukiwań oraz energia i moc twórcza.
Taki człowiek czuje bliskość Stwórcy i nabiera Jego cech stwórczych. Staje się twórcą na wzór Boga, gdyż ta cecha jest  nam dana od urodzenia.
Odwaga niszczy po drodze wszystkie stare schematy myślenia i  życia, a na to miejsce wprowadza nowe paradygmaty syntetycznego kojarzenia faktów.  Człowieka odważnego już nie interesuje analiza poszczególnych części składowych systemu w którym żyje, lecz wszystkie części łączy w jedność.
Analiza - zawsze prowadzi do rozpadu na części. Jest to system destrukcji jedności. W człowieku kończy się to samozniszczeniem ciała i śmiercią.
Synteza – buduje nowe życie i odkrywa jego największe tajemnice. Łączy wszystkie części w jedno, aby zobaczyć całość. Z tego wynika wielka mądrość i potężna odwaga, gdyż wiara przemienia się w wiedzę.
To, czego nie wiemy, to się tego boimy. Natomiast to, co znamy daje nam siłę i odwagę doświadczać coraz więcej. Odwaga prowadzi do wzrostu, natomiast strach  do zniszczenia.
Rok 2012 będzie szczególnym rokiem w przebudowie starych paradygmatów na nowe, oparte na nowej nauce jaką jest hiperfizyka. Ludzkość musi się przebudzić ze strachu do nowego życia, którego istotą będzie doświadczenie i ogląd  naukowy.
W ostatnim czasie dwie planety w naszej Galaktyce: Landra i Partos, przeszły wzniesienie  do wyższej świadomości. Był to proces krótkotrwały, podobny do śmierci, gdzie nastąpił wgląd w duszę i ogromne, radosne przebudzenie. Wybuch radości, jak podają media spowodował, że planeta zadrżała.
Takie wzniesienie czeka naszą ziemię w bliskiej przyszłości, gdyż czas transformacji się zbliża. Nie możemy jako ludzkość żyć dłużej w niszczącym strachu, gdyż cała Galaktyka podnosi wibracje i my musimy jej dorównać. Nie możemy zostać jako planeta destrukcji, gdyż Fala Światła 2012 zlikwiduje strach i wprowadzi światło.
Te wspaniałe przemiany są nadzieją na nowe, lepsze czasy, gdzie ludzie poznają prawdę o sobie i Stwórcy. Odwaga będzie wzrastać wraz z poszerzeniem świadomości. Zniknie niszczący strach i ucieczka przed nieznanym, a nastąpi radość istnienia z poznawania świata.
Polecam otwierające ćwiczenie na wzmocnienie odwagi:
Połącz palce prawej ręki i uderzaj  nimi w czakrę grasicy (punkt między czakrą serca a gardłem) siedem razy. Po każdym mocnym uderzeniu wyciągaj rękę prawą w górę, wypowiadając w sylabach słowo: od-wa-ga. Lewą rękę trzymaj na splocie słonecznym. Postawa musi być wyprostowana. Ćwiczenie można wykonywać codziennie rano lub w sytuacjach stresujących.
Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   0   Głosuj na nie

MAPA SKARBOW czyli moja droga do marzen

MAPA SKARBÓW czyli moja droga do marzeń

Magdalena Mirowicz 08.05.2007, czytano 15,362 razy, pobrano kod HTML 5 razy, komentarzy 5.
Mapę skarbów wykonuje się raz w roku, w pierwszy nów po przesileniu wiosennym. Jest to wyjątkowy czas dla naszych marzeń.
Jak sobie przypomnę naszą niedawną symbiozę o poranku, to uśmiecham się sama do siebie.

Tego dnia wstaliśmy dużo wcześniej niż zwykle, specjalnie po to by jeszcze przed pracą wykonać własną mapę skarbów.

Nie wiem czy jakakolwiek inna priorytetowa sprawa mogłaby nas wyrwać z ramion Morfeusza, ale co robi z człowieka pragnienie realizacji marzeń, szczególnie gdy termin taki zdarza się tylko raz w roku.

Ledwo więc przytomni zasiedliśmy do stołu uzbrojeni w papier, nożyczki i przybory do klejenia..

Początek był dziwny bo i pora jak wspomniałam nieludzka, ale i wprawy jakby mało. Prace ręczne owszem przerabialiśmy ale trochę dawno, i jakoś tak utarło się w dorosłym świecie, że takowe zajęcia do poważnych nie należą więc się ich raczej unika.

Grzegorz, na codzień zaradny mężczyzna, bezradnie zawisł nad białą kartą papieru.


- Od czego tu zacząć?

Marzeń sporo, o nie nie trudno, ale jak je wyrazić, jaką nadać formę?

W moim przypadku też nie było lepiej. Okazało się bowiem, że jak przychodzi co do czego, to o skonkretyzowane, wyraźnie określone i jednoznaczne marzenia, trudno. Wszystko gdzieś pływa, niby jest, ale egzystuje bez formy, bez charakterystycznych szczegułów, bez wizji.

Najśmieszniejsze jest też w tym wszystkim to, że inne sprawy zawsze wydają mi się pilniejsze, bardziej sensowne niż moje własne marzenia.

Może to wymówka lub niewiara w realizację, a może po prostu lenistwo?

Tak czy owak zaczęliśmy. Przez nastepną godzinę niczym dzieci w przedszkolu, otoczeni ścinkami papieru i taśm klejących nadawaliśmy formę naszym celom W tle Mozart, zapach kadzidełka i białe świeczki, a ja z każdą kolejną ilustracją, będącą symbolicznym odzwierciedleniem moich marzeń, wkręcałam się coraz bardziej.

Początkowo wydawało mi się, że nigdy nie będę w stanie wypełnić przestrzeni kartki, potem okazało się jednak, że muszę wycinać coraz to mniejsze kawałeczki, by umieścić jeszcze jedno i jeszcze jedno marzenie.

Czułam się jakbym rozwijała swoje dawno zwinięte skrzydła, które nieco ścierpły, a nawet skarłowaciały. W rezultacie tego twórczego uniesienia, koniec pracy wymusił na mnie brak miejsca na kartce. Każdy jej zakamarek był już zapełniony.

Zawiesiliśmy swoje mapy obok siebie na drzwiach.

Grzegorz spojrzał na moją i skwitował....

- ...Ty to chyba masz większe wymagania niż ja...

No cóż, pewnie tak... ale czy nie po to właśnie jesteśmy na tym świecie, by doświadczać, uczyć się i poznawać swoje możliwości?

Dlatego więc w tym jednym przypadku, w przypadku marzeń, nie wskazana jest powściągliwość.

Teraz moja mapa, tak skrajnie mało powściągliwa, wisi na widoku.

Zerkam na nią codziennie... i wiesz co? ... Każdego wieczora, gdy kładę się spać, po prostu słyszę jak moje marzenia szeleszczą wzrostem....


PS:

Mapę skarbów wykonuje się raz w roku, w pierwszy nów po przesileniu wiosennym. W 2007 roku był to siedemnasty kwiecień.


Jeśli masz ochotę wiedzeć więcej na podobne tematy, wejdź na moją strone www.omani.bloog.pl i wypełnij formularz znajdujący się u dołu strony.


Magdalena Mirowicz
glos inspiracji
zarazwracam.omani.eu

Podobał Ci się ten artykuł? Oceń na TAK lub NIE.    Głosuj na tak   3   Głosuj na nieczarymaryhokuspokusmisiu99.blogspot.com